RZYMSKI KATOLIK

BLOG POŚWIĘCONY KATOLICKIEMU TRADYCJONALIZMOWI

Wpis

niedziela, 25 lipca 2010

Leszek Dokowicz o świecie muzyki techno

TECHNO PUŁAPKI

Z Leszkiem Dokowiczem – producentem filmów dokumentalnych i operatorem kamer – rozmawia Magdalena Mrówczyńska.

Czym jest kultura techno?

To ruch, który powstał pod koniec lat osiemdziesiątych w krajach zachodnich – na początku w USA i Wielkiej Brytanii potem Niemczech i pozostałych krajach. Techno to swoisty język, sposób zachowania, wygląd, ubiór – wszystko, co można było określić mianem kultury. Muzyka ta tworzona jest za pomocą komputerów, prawie bez instrumentów rzeczywistych. Bardzo duże znaczenie ma w niej rytm. Przez 20 lat w Niemczech pracowałem przy tworzeniu materiałów filmowych, które były pokazywane podczas dużych imprez techno. Poznałem ludzi, którzy organizują parady i mogłem zobaczyć jak wyglądają takie imprezy. Poprzez wielogodzinny taniec ludzie wpadają w trans – czyli stan, w którym człowiek oddaje kontrolę nad sobą. Funkcjonują w świecie, który jest generowany przez tych, którzy tworzą tę imprezę – operatorów świateł, didżejów.

Co się dzieje z ludźmi, którzy przychodzą na taki koncert? Jak ta muzyka na nich wpływa?

Wpływy są różnego rodzaju. Tak jak człowiek składa się z ciała, ducha i duszy, tak te wpływy można podzielić na trzy kategorie. Po pierwsze – to silny wpływ muzyki, świateł, obrazów na czysto fizjologiczną część człowieka. Gdy młodzi ludzie zażywają na takiej imprezie narkotyki, np. popularne„extasy”, mają mocno rozszerzone źrenice. Cała informacja zawarta w świetle i obrazach pada na siatkówkę oka w sposób niechroniony i dociera do mózgu. To są takie ilości informacji, że w mózgu dochodzi do różnych uszkodzeń. Nie dzieje się to w przeciągu jednej imprezy, ale jeśli człowiek sukcesywnie, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem uczestniczy w takich imprezach w jakimś momencie może się przydarzyć, że jego mózg zostanie mechanicznie uszkodzony.

Poza tym jest cała sfera psychiki, ducha. Nie bez powodu dzień jest oddzielony od nocy. Człowiek powinien w ciągu dnia pracować, w nocy odpoczywać. Młodzi ludzie, gdy wchodzą w przestrzeń nocy, otwierają się na zachowania, do których cała atmosfera imprezy zaprasza. Jest też sfera seksualna – młodzi, rozebrani tańczą całą noc upojeni alkoholem, albo narkotykami obok siebie, więc logiczne jest, że większość chłopaków, tańcząc obok na wpół rozebranych dziewczyn, myśli o tym, w jaki sposób można którąś z nich zaprowadzić do łóżka. Czyli w ich życie wchodzi grzech – najpierw w myślach, a później często i w czynie, bo wiadomo, że po takich imprezach życie gdzieś toczy się dalej.

I trzecia sprawa: będąc w transie, człowiek oddaje kontrolę nad sobą komuś lub czemuś. We wszystkich kulturach pierwotnych trans służył temu, żeby wejść w kontakt z duchami, które komunikują się z ludźmi w momentach, w których człowiek na to się zgadza. Ja ze swoich doświadczeń wiem, że w techno chodzi o to, żeby ludzie weszli w stan demoniczny – dzieje się to powoli, krok po kroku.

Czyli uczestnicy imprez techno poddawani są pewnego rodzaju manipulacji – poprzez muzykę, światło, obraz?

Może trudno to sobie wyobrazić, ale tak jest. Podejrzewam, że większość polskich didżejów na temat tej manipulacji nic nie wie. Cała struktura ruchu techno ma kształt piramidy i im człowiek znajduje się wyżej, tym więcej o tym wie, natomiast większość bez zastanowienia powiela pewne trendy. Ludzie ze szczytu tej piramidy są wyszkoleni i wykorzystują środki techniczne i swoją wiedzę, aby manipulować innymi.

Muzyka często ma swoje przesłanie, jest przedłużeniem jakiejś ideologii, jak to wygląda jeśli chodzi o techno?

Mogę krótko powiedzieć o swoim doświadczeniu. Gdy zajmowałem się tą muzyką w Niemczech, byłem przygotowywany do przyjęcia pewnych pozycji w ramach tego ruchu. Po indywidualnych szkoleniach, którejś nocy w czasie jednej z największych imprez w Niemczech poddano mnie pewnej inicjacji. Jak się później okazało, była to inicjacja satanistyczna. Wyjaśniono mi, że ludzie którzy przejęli ster w tym ruchu są satanistami, którzy na całym świecie używają tej kultury, chcąc zniszczyć młodzież, aby generacja, która zetknie się z tym ruchem, weszła w głąb grzechu, w doświadczenia, które niszczą człowieka.

Jeśli człowiek nie ma żywej relacji z Bogiem, jest mu trudno odróżnić światło od ciemności. W techno jakby wszystko dzieje się pod pozorem światła – imprezy, fantastyczne przeżycia, intensywna muzyka – to wszystko jest jak wspaniała zabawka i młodzi ludzie w taki sposób to przeżywają. Proszę jednak spojrzeć na owoce tych zachowań: bardzo młodzi ludzie wchodzą w zachowania seksualne, w zmiany partnerów, w przeżywanie seksualności bez odpowiedzialności, co powoduje skrzywienia obrazu małżeństwa i rodziny. Wielu nie jest w stanie dochować później wierności, ponieważ cała ta kultura namawia ich do życia na zupełnym luzie. Następna sprawa: muzyka ta alienuje tych ludzi, otacza ich przez cały czas, przez co zagłuszają w sobie wiele innych głosów. A Bóg mówi w ciszy. Człowiek otaczający się permanentnym hałasem będzie miał problemy z wrażliwością na sprawy duchowe. Kolejny owoc tego ruchu to korzystanie z narkotyków – ponad 50 % ludzi zażywa je regularnie na imprezach.

Jak rodzice mogą uchronić młodego człowieka przed tym negatywnym wpływem?

Ochrona powinna zacząć się zanim dziecko zacznie wychodzić z domu. Jeżeli rodzice mają więź z dzieckiem i poświęcają mu dosyć czasu, nie zostawiają go samego, z kolegami na ulicy, tylko intensywnie przeżywają jego dzieciństwo i później są jego partnerami, doradcami to myślę, że niebezpieczeństwo wejścia takiego dziecka na złą drogę jest małe, bo ci młodzi ludzie czują się bezpieczni. Jak wejdą w coś, co nazywa się duchową ciemnością, to potem wychodzą z tego, bo mają poznanie dobra, miłości i piękna, które wynieśli z rodziny. Jeśli natomiast są braki w tej dziedzinie, to wchodząc w sfery ciemności młodzi ludzie nie widzą tego jako ciemność, bo przychodzi ona pod pozorem dobra, dobrej zabawki. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że zawsze jest nadzieja. Moja mama modliła się za mnie 17 lat. Kiedy myślała, że wszystko już przepadło, bo szedłem prostą drogą w kierunku piekła, wtedy Bóg dał mi spektakularne nawrócenie. Doświadczyłem, że istnieje szatan, który działa przeciwko człowiekowi, ale z drugiej strony jest zwycięska moc Jezusa Chrystusa, który pokonał go już ostatecznie. Pozostaje więc modlitwa. To wielka pomoc. Modlitwa rodziców zawsze jest wysłuchiwana przez Boga. Może to nastąpić po latach, ale jestem przekonany, że modlitwa płynąca z serca matki czy ojca dociera do nieba. Z młodym człowiekiem trzeba też rozmawiać, szczególnie, gdy coś przeżyje, jest czymś poruszony, bo wtedy jest szansa, że otworzy swoje serce. Gdy daje jakiś sygnał, można spróbować tłumaczyć mu delikatnie, według prawa rozumu. Ale to sprawdza się tylko wtedy, gdy jest właściwa relacja między rodzicami a dziećmi.

Coraz trudniej młodemu człowiekowi dokonać właściwych wyborów i odnaleźć drogę, która będzie prowadzić do szczęścia. Ale taka droga jest możliwa. Jest nią Jezus Chrystus i szczęście ma ten człowiek, który ma w swojej rodzinie ludzi modlących się i wskazujących na tę drogę. Wtedy uniknie wielu pułapek w swym życiu – także tych, które kryją się choćby w muzyce techno.

***

Poniżej nagranie konferencji Leszka Dokowicza w którym opowiada o imprezach techno jako o czarnych mszach, o własnym obcowaniu z satanistami i swoim późniejszym nawróceniu a także o największej w dziejach propagandzie demonów, której celem jest zagłada świata.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
rzymski_katolik
Czas publikacji:
niedziela, 25 lipca 2010 22:48

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość xxx napisał(a) z cwr130.internetdsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2010/11/08 14:30:02:

    dawno takich bzdur nie czytałem

  • Gość lajkonik napisał(a) z 178.252.22.125.internetia.net.pl komentarz datowany na 2010/11/11 01:33:18:

    Wiadomo, że w sytuacji gdy wypowiada się członek (brzydkie słowo!) / przedstawiciel KK to sama prawda się wylewa. Wszędzie satanizm, wszędzie zło. Brak owego złego tylko w jednym miejscu. Cóż wiadomo. Satanizmu można równie dobrze szukać w tetrisie czy w dowolnym gatunku muzycznym. Dowolnym oby to nie był gatunek przez dane środowisko protegowany. Amen.

  • Gość snowie napisał(a) z 5.fdk.abpl.pl komentarz datowany na 2010/11/16 13:34:14:

    To podobnie jak przy tańcu poloneza

  • Gość napisał(a) z bnz210.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2010/11/23 15:29:52:

    problem to nie muzyka tylko wychowanie, jetem księdze słucham szeroko pojętej elektroniki i ja komponuje i jakoś nie jestem satanistą, współczuje takich doświadczeń, ja mam inne

  • Gość Ktoś napisał(a) z c-24-13-97-175.hsd1.il.comcast.net komentarz datowany na 2010/11/23 22:14:39:

    Nie zgadzam sie z tym ze muzyka to nie jest problem a wychowanie.Owszem dobrze wychowany czlowiek poradzi sobie z zagrorzeniami jake niesie muzyka techno ale po pierwsze nie bedzie jej sluchal bo to muzyka nie do sluchania tylko do wprowadzenia w trans.Po drugie jednak nie jeden "dobrze wychowany" mlody czlowiek uległ zlu, nie tylko przez jej sluchanie ale przede wszystkim przez uczestniczenie w imprezach gdzie sie ja preferuje.Ciekaw jestem co doswiadcza bnz210 sluchajac takiej muzyki?

  • Gość zimn napisał(a) z 83-168-113-136.static.espol.com.pl komentarz datowany na 2010/11/25 00:05:03:

    witam
    trafiam na to..wyznanie już któryś raz i mam ochotę podzielić się swoimi spostrzeżeniami.
    nie mam zamiaru odnosić się do kwestii wyznaniowych i wiary. kwestia niefiltrowanych informacji...udowodniono już dawno temu ze przekaz podprogowy jest ...przereklamowany o jakich informacjach mówimy przesyłanych do mózgu za pomocą świateł ?? Jeżeli ktoś bł by wstanie wysyłanie informacje do mózgu bezpośrednio to już dawno miał by dużą firmę zajmującą się ..szkoleniami. kwestia muzyki i rytmu serca bzdura co to znaczy ..dostosowanie się fazy serca i muzyki. Pseudonaukowy bełkot. Przy tylu ludziach i tylu impulsach zewnętrznych żadna stymulacja nie jest możliwa. Mózg i serce każdego działa z trochę innymi parametrami. nie da się tego zgrać potem
    kontrolować. jak ktoś chce to polecam podstawy sygnałów biomedycznych i metody odbierania tych sygnałów. Piramida władzy...hmm masoni globalny spisek ....nie komentuje dalej. moim zdaniem ten człowiek jest...chory. Ja w jego słowach i sposobach dobierania porównań widzę mocny wpływ neokatechumenatu.

    pozdrawiam

  • Gość nat napisał(a) z 178-36-96-182.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2010/12/04 19:32:23:

    Opowieść p. Leszka jest przerażająca i interesująca. Wysłuchałam całej. To co mnie zraziło to część o nawróceniu. Skojarzyli mi się ludzie z różnorakich Wspólnot w Duchu Świętym i ich dziwaczne gadanie, ćwierkanie jakby. Słucham muzyki trance, byłam na kilku imprezach. Nie dam się odciągnąć od tej muzyki słuchając opowieści o nawróceniu. Trochę to by mi się kojarzyło jak wpadnięcie z deszczu pod rynnę. Trance jest zły, ale przesada w każdą stronę jest przecież zła. Z jednego ugrupowania, złego, w kolejne... podobno dobre. A gdzie złoty środek? Myślę, że gdyby w tej opowieści nie było silnego elementu związanego z katolicyzmem, to więcej ludzi byłoby wstanie jej wysłuchać bez głupkowatego uśmiechu na twarzy i komentarza "rzeczywiście nie ma sensu brać sztucznych dragów".

  • Gość napisał(a) z apn-77-114-202-149.dynamic.gprs.plus.pl komentarz datowany na 2010/12/07 08:37:32:

    wypowiedzial sie ksiadz

    muzyka techno jest wspaniala i jesliby ja robic w duchu chrystusa bylaby czyms wspanialym tylko trzeba by bylo wyrzec sie tego wsystkiego w niej co pochodzi od szatana ... szatanskiej formy sexu narkotykow .... moze ktos da jeszcze jakis przyklad
    www.couchsurfing.org/group_read.html?gid=5321&post=7392940

  • Gość realista napisał(a) z dyk225.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2010/12/19 19:35:00:

    autor to jakis nawiedzony ewidentnie jest bo gdyby znal realia masowych imprez muzyki elektronicznej to wiedzialby ze sa tam wylacznie ludzie pokojowo nastawieni do swiata i otoczenia - czego nie zawsze mozna powiedziec o bywalcach masowych imprez rockowych i metalowych...
    a ta instytucja /k.k./ to nie jest sekta?? lupia stare babcie z emerytur i wystawiaja zlote palace jak w lagiewnikach czy licheniu - czy do Boga trzeba modlic sie w budynku ze zlota i marmuru??? w Hiszpanii widzialem takie koscioly ktore gdyby nie drewniany krzyz na scianie to wzialbym za stodołe albo budynek gospodarczy. czy tam sa gorsi katolcy albo gorzej sie modla niz w polsce??

  • Gość realista napisał(a) z dyk225.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2010/12/19 19:42:13:

    a tak wogole to autor chyba sie dobrze na tych techno imprezach bawil skoro ma tyle dzieci - bo tam to tylko dragi i seks jest

  • Gość magda napisał(a) z kalisto.vspace.pl komentarz datowany na 2011/01/26 22:25:19:

    a ja tak sobie mysle ze jestescie troche ignoratami....nie jestesm jakas nawiedzona laska probowalam w zyciu roznych rzeczy, ale jestem tez matka dzisiaj, sama wiem ktore przezycia zle a ktore dobrze wplyneley na moje zycie..swiat o ktorym opowiada ten człowiek to bez watpienia zlo wcielone, kazdy moze to zlo inaczej nazywac, ale nie wiem dlaczego odbieracie mu prawo do opowiedzenia tego co sam przezyl robiac z niego wariata.....moze dlatego ze zeby cokolwiek przezyc trzeba miec troche wrazliwosci...ja ciesze sie ze jest ktos komu lezy na sercu los drugiego czlowieka a w szczegolnosci naszych dzieci, o gustach muzycznych sie nie wypowiadam, bo to indywidualna sprawa, ale wiem co sie dzieje na takich imprezach i dokad to czlowieka prowadzi........zycze wszystkim zdrowego rozsadku ale i wrazliwosci bo bez tego zyc sie nie da pozdrawiam

  • Gość wiarygodny napisał(a) z 46-220-63-078.dyn.orange.at komentarz datowany na 2011/03/18 16:24:11:

    mnie osobiscie, historia leszka bardzo dotknela i poruszyla! jestem gosciem po trzydziestce i dla mnie leszek jest jak najbardziej wiarygodny!
    opisuje on dokladnie przebieg kulminacyjnej dla niego imprezy...sceny z tym chlopakiem tanczacym w transie na przemian z postacia ktora wchodzi po drabinie na wieze z ktorej po chwili skacze, mowia moim zdaniem same za siebie! ja osobiscie lubie chodzic na imprezy, bawic sie do 7mej nad ranem w przeroznych miejscach...i wiem jak wplywaja narkotyki na samopoczucie czlowieka, wiem jaki entuziazm ogarnia cie kiedy czujesz moc i wibracje muzyki gleboko w swoim ciele, do tego tak zwane wizualizacje bez ktorych pozadna impreza dzisiaj nie ma prawa bytu! wedlug motta im bardziej pojechane tym lepsze! i litry alkoholu! wiem tez jaka PUSTKA otacza cie po takich imprezkach... nie jestes w stanie wykaraskac sie z tego przez kilka dni!
    przeciez sama juz przepracowana noc wybija czlowieka calkowicie z naturalnego rytmu,
    a co dopiero jak wciagasz jakies proszki o nieznanej ci tresci (a jest tego tyle ze nie jestes w stanie sie juz polapac!), pijesz bez umiaru i paletasz sie po parkiecie cala noc, sluchajac za glosnej muzyki i ogladajac dziwne obrazki!
    juz samo palenie trawy wyostrza sluch, spojrzenie, smak, wonie... a co dopiero cos co robi z ciebie calkowitego zombie?!
    takie balangi ktore opisuje leszek, gdzie tysiace mlodych ludzi jest swiadomie sterowana takimi wlasnie trikami...naprawde sa przerazajace

Dodaj komentarz