RZYMSKI KATOLIK

BLOG POŚWIĘCONY KATOLICKIEMU TRADYCJONALIZMOWI

Wpisy

  • piątek, 29 kwietnia 2011
    • USA: Weigel kontra przeciwnicy beatyfikacji

      Zarzuty niektórych publicystów, twierdzących, że proces beatyfikacyjny Jana Pawła II był zbyt pospieszny oraz argumenty tych, którzy czynią odpowiedzialnym Karola Wojtyłę za skandale pedofilskie w Kościele, są całkowicie nieuzasadnione i wynikają z ignorancji – podkreśla papieski biograf George Weigel. Autor „Świadka nadziei” w rozmowie z amerykańską telewizją katolicką EWTN przypomina, że rezultaty wnikliwego badania życia Karola Wojtyły zgromadzone są w czterech opasłych tomach.

      „Jan Paweł sam odszedł od zasady nie rozpoczynania procesu beatyfikacyjnego przed minimalnym okresem 5 lat od śmierci kandydata w przypadku Matki Teresy - innego przykładu zmarłej osoby, wobec której istniało powszechne przekonanie o jej świętości” – podkreśla Weigel.

       Zdaniem teologa, również argument, że Jan Paweł nie zasługuje na beatyfikację, gdyż przymykał oczy na seksualne wykorzystywanie nieletnich przez księży jest niepoważny. „Tak się składa, że do większości przypadków wykorzystywania seksualnego wśród księży w USA i innych krajach nie doszło w czasie zwierzchnictwa Jana Pawła II, lecz w tym okresie zostały dopiero ujawnione” – przypomina Weigel.

       Biograf zaznacza, że papież Polak był wielkim reformatorem kapłaństwa i to właśnie dzięki niemu kapłańska posługa w Kościele jest w znacznie lepszym stanie niż była w 1978 – na początku jego pontyfikatu. „Jeśli ktoś tego nie rozumie, nie ma solidnej perspektywy, by oceniać to, jak Jan Paweł II radził sobie z kryzysem skandali seksualnych, gdy dotarły do publicznej wiadomości w 2002 roku” – argumentuje i zwraca uwagę, że w kwietniu 2002, kiedy było jasne, że biskupi amerykańscy sami sobie nie poradzą z tą sprawą i potrzebna jest papieska interwencja, Jan Paweł interweniował, „dając jednoznacznie do zrozumienia, że w Kościele nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdzili nieletnich”.

       Weigel przypomina, że ks. Marcial Maciel Degollado, założyciel Zgromadzenia Legionistów Chrystusa, który został oskarżony o molestowanie seksualne nieletnich, oszukał nie tylko Jana Pawła II, ale także „wielu, wielu ludzi”. Zwraca też uwagę, że założenie, iż papież wiedział o perfidiach meksykańskiego duchownego i nie przeciwdziałał im, może opierać się jedynie na kompletnej nieznajomości charakteru Jana Pawła II.

       Pisarz podkreśla, że zmarły w 2005 roku papież był człowiekiem niezwykłej odwagi. „Wbrew kulturowym konwenansom Jan Paweł pokazał, że młodzi ludzie chcą żyć życiem pełnym heroizmu. Podniósł godność osoby ludzkiej i głosił uniwersalność ludzkich praw w taki sposób, że pomógł w doprowadzeniu do upadku największej tyranii w historii ludzkiej. Jeśli tak ma wyglądać jego porażka, nie mam pojęcie jakby wyglądał sukces tego papieża” – mówi Weigel.


      Źródło informacji: http://www.deon.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 14:06
    • Zapomniane prawdy c.d.

      Kiedy Bóg chce się nad kimś zmiłować, pobudza innych do modlitwy za niego i za pośrednictwem takiej modlitwy pomaga. Dlatego należy wiedzieć, że gdy przychodzi chęć pomodlić się za kogoś, to znaczy, że sam Bóg chce ulitować się nad tą duszą i łaskawie słucha twojej modlitwy. Nie należy jednak mylić chęci modlitwy, którą daje Bóg, z chęcią, która rodzi się z sympatii do tego, za kogo się modlisz.

      Ktoś może pomyśleć: jakże mogę modlić się za cały świat, gdy nie modlę się za siebie. Tak myślą ci, którzy nie poznali, że Bóg wysłuchuje naszych modlitw i przyjmuje je.

      Sylwan z Góry Atos

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 14:00
    • Adam Branicki - Campos — brazylijska diecezja na wygnaniu cz. 1

      Nic nowego nie wprowadzać; zachować to, co przekazane.

      Papież św. Stefan I

      Miłowałem sprawiedliwość i nienawidziłem bezbożności – dlatego umieram na wygnaniu.

      Papież św. Grzegorz VII

      Wprowadzenie

      Tylko jedno jest dziś przestępstwo, które napotyka na surową karę: wierne przestrzeganie tradycji naszych ojców. Z tego powodu pobożni wyrzucani są ze swych krajów i zsyłani na pustynię. Lud pogrążony jest w bezgranicznym smutku, w ciągłych łzach wylewanych w kraju i zagranicą. Słychać płacz w miastach, na wsiach, na drogach, na pustyniach. Nie ma już miejsca na szczęście i duchową radość; nasze uroczystości zamieniły się w żałobę, nasze domy modlitwy zostały zamknięte, a ołtarze pozbawiono kultu

      – pisał ok. 372 r. św. Bazyli1. Kilkadziesiąt lat później (w 434 r.), po tym jak I Sobór w Konstantynopolu położył kres sporom ariańskim na Wschodzie, św. Wincenty z Lerynu w swoim Commonitorium wspominał:

      Gdy trucizna ariańska zakaziła już nie cząstkę jakąś tylko, lecz prawie cały świat, gdy w błąd wprowadzono to przemocą, to podstępem wszystkich prawie biskupów łacińskiego świata i jakaś mgła osiadła na sercach, że nie wiedziano, za kim w tym zamęcie pójść, wtedy każdego prawdziwego miłośnika i czciciela Chrystusa, który przedłożył starą wiarę nad nowe błędnowierstwo, całkowicie ominęła ta zaraza2.

      Św. Wincenty odpowiadając na pytanie, w jaki sposób wierni w czasach poważnego kryzysu w Kościele mają odróżnić prawdę od błędu, podaje klasyczną, uniwersalną regułę:

      W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli3.

      Aby jednak owce nie pozostały bez pasterza, Pan Bóg nawet w czasach największego zalewu błędów daje wiernym hierarchów, którzy, wypełniając wspomniane kryterium katolickości, stanowią dla wszystkich czytelny drogowskaz wiary. I tak w czwartym stuleciu naznaczonym niszczącym wpływem herezji ariańskiej Kościół katolicki mógł przetrwać tylko dzięki heroicznej postawie garstki samotnych wyznawców, z których najbardziej zasłużonym był św. Atanazy Wielki. W drugiej połowie dwudziestego wieku, w czasach uniwersalnej herezji modernizmu Kościół otrzymał dwóch wiernych świadków: arcybiskupa Marcela Lefebvre – wzór tradycyjnego biskupa-misjonarza oraz biskupa Antonio de Castro Mayera – wzór tradycyjnego biskupa diecezjalnego.

      Dom Antonio

      Antonio de Castro Mayer, syn João Mayera i Franciszki de Castro, urodził się 20 czerwca 1904 r. w Campinas, położonym na terenie brazylijskiego stanu São Paulo. W wieku 12 lat rozpoczął naukę w niższym seminarium duchownym Bom Jesus de Pirabora, po czym w 1922 r. wstąpił do wyższego seminarium w São Paulo. Z uwagi na swe nieprzeciętne zdolności i znakomite wyniki w nauce został wysłany do Rzymu, gdzie studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim. 30 października 1927 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk Basilio kard. Pomplija, Wikariusza Generalnego papieża Piusa XI. Niedługo potem uzyskał na Gregorianum stopień doktora filozofii. Po powrocie do Brazylii został profesorem w seminarium w São Paulo. Spędził tutaj 13 lat, ucząc filozofii, historii filozofii i teologii dogmatycznej. W 1940 r. arcybiskup São Paulo, Jose Gaspar de Affonseca de Silva mianował go Asystentem Generalnym Akcji Katolickiej, będącej wówczas w stadium reorganizacji. W 1941 r. ks. de Castro Mayer został kanonikiem katedralnym archidiecezji São Paulo, a rok później wikariuszem generalnym tej jednej z najważniejszych archidiecezji w Brazylii. W 1945 r. został przeniesiony do parafii San Jose de Belem, gdzie nadzorował układanie programu nauczania Papieskiego Uniwersytetu Katolickiego w São Paulo. 6 maja 1948 r. Ojciec Święty Pius XII mianował go biskupem tytularnym Prieny, z prawem sukcesji po biskupie Campos. 23 maja tego samego roku ks. Antonio de Castro Mayer otrzymał pełnię kapłaństwa z rąk biskupa Carlo Chiarlo, nuncjusza apostolskiego. 3 stycznia 1949 r. Dom Antonio zasiadł na tronie biskupim diecezji Campos, położonej w północno-wschodniej części stanu Rio de Janeiro. Stąd przez 33 lata miał rozbrzmiewać jego donośny głos w obronie wiary, aż do wymuszonego przejścia na emeryturę w listopadzie 1981 r. Biskup de Castro Mayer pozostał jednak ze swą trzodą aż do końca swoich dni, to jest do kwietnia 1991 r. Starannie przygotowawszy kapłanów i wiernych na prześladowania, które miały nadejść ze strony modernistycznego Rzymu, pomógł im również w tym najtrudniejszym okresie, kiedy to jego następca, mianowany przez papieża Jana Pawła II biskup Carlos Navarro podjął zuchwałą próbę zniszczenia wiary katolickiej w diecezji Campos.

      Ipsa conteret

      Jeden z księży znających dobrze Dom Antonio określił go następująco: „Był to człowiek wielkiej prostoty. Miał duszę dziecka”. Żarliwe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny naznaczyło całe 33 lata jego pasterzowania w diecezji Campos. Zgodnie ze swą dewizą biskupią – Ipsa conteret – Dom Antonio rozpoczął swe rządy od wydania dekretu nakazującego księżom i wiernym odmawianie trzech dodatkowych Ave Maria po każdej Mszy św. – w intencji powstrzymania herezji i zachowania w diecezji prawdziwej wiary katolickiej. Ta pobożność miała zostać wynagrodzona w czasach późniejszych prześladowań. Biskup de Castro Mayer był człowiekiem łagodnym i ugodowym we wszystkim, co dotyczyło jego własnej osoby. Nie znał jednak kompromisów, gdy chodziło o duchowe dobro powierzonej mu trzody, a zwłaszcza gdy w grę wchodziła czystość wiary. Przysporzyło mu to wielu wrogów wśród współbraci w episkopacie, którzy w Brazylii, tak jak i gdzie indziej w Ameryce Łacińskiej dokładali wszelkich starań, aby dokonać karkołomnej syntezy chrześcijaństwa i marksizmu. Antonio de Castro Mayer już jako młody ksiądz, profesor w seminarium w São Paulo, później kanonik katedralny, a wreszcie jako biskup Campos znany był ze swej nieprzejednanej postawy wobec komunizmu, socjalizmu i innych antychrześcijańskich utopii. Przez długie lata współpracował z Plinio Correa de Oliveirą, założycielem brazylijskiego Towarzystwa Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP), który w drugiej połowie XX wieku położył duże zasługi dla budowania katolickiego porządku społecznego w państwie. Współpraca zaowocowała m.in. opublikowaniem we współpracy z biskupem Geraldo de Pronenca Sigaud, de Oliveirą i ekonomistą Luizem Mendonca de Freitas książki zatytułowanej Reforma rolna – kwestia sumienia. Dzieło to, zawierające jasny wykład doktryny katolickiej i potępiające błędy socjalizmu i komunizmu zyskało ogromną popularność w Brazylii i w znaczący sposób uchroniło kraj od dostania się w ręce komunistów w roku 19644. Później, w latach 80-tych, gdy TFP zaczęło zdradzać objawy poważnej degeneracji i z wolna przeradzało się w sektę, Dom Antonio nie wahał się publicznie potępić organizację de Oliveiry i przestrzec katolików przed współpracą z tym towarzystwem, ostatecznie szkodliwym dla Kościoła5 (nastąpiło to w 1984 r.).

      Współczesny Syllabus

      Biskup de Castro Mayer już w pierwszych latach swoich rządów w diecezji Campos dał się poznać jako zdecydowany przeciwnik modernizmu. W roku ogłoszenia przez Piusa XII dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny i wydania encykliki Humani generis, opublikował swój pierwszy list pasterski – O zdefiniowaniu dogmatu Wniebowzięcia Błogosławionej Maryi Dziewicy (11 października 1950). Był to głos czujnego pasterza ostrzegającego swą trzodę przed zbliżającym się niebezpieczeństwem:

      To, co dzisiaj, ukochani synowie, jest negacją [prawdy] pod przykrywką „Nowej Teologii”, to nic innego jak powtórne wniknięcie do Świętego Kościoła śmiercionośnej trucizny modernizmu. Według tych «nowych teologii» dogmatyczna Prawda jest tylko naczyniem napełnianym w rozmaity sposób w następujących po sobie epokach historycznych. Słowa są te same, lecz koncepcja się zmienia. To, co większość ludzi rozumiała wyznając wiarę w Najświętszą Trójcę, nie jest tym samym, w co wierzymy dzisiaj, nawet jeśli używamy takich samych sformułowań. [...] „Nowa teologia” uznaje niezmienność czegoś takiego jak dogmat, lecz nie w sposób bezwarunkowy. Przyjmuje tradycyjną formułę, lecz jedynie w zewnętrznym układzie słów, które służą do jej wyrażenia, nie zaś – co jest kwestią najbardziej zasadniczą – w tym, co naprawdę oznacza. W rzeczywistości ta herezja jest gorsza niż pierwsza (bezpośrednie zanegowanie dogmatu – przyp. A. B.), niszcząc u samych podstaw ponadczasowe zrozumienie powierzone Kościołowi i przekazywane wiernym. Strzeżcie się, drodzy bracia, przed tymi nowościami. Objawiona Prawda jest zawsze taka sama6.

      Wśród wielu listów pasterskich Dom Antonio, szczególny wpływ na życie diecezji i jej późniejszy gremialny sprzeciw wobec posoborowych „reform” wywarł wydany 6 stycznia 1953 r. list O problemach współczesnego apostolatu.

      Kościół zawsze cierpiał od wewnętrznych ataków ze strony ducha ciemności. Realizując swój cel, diabeł daje się dzisiaj poznać jako duch zamieszania, który skłania dusze do wyznawania błędów sprytnie ukrytych pod przykrywką Prawdy. W tej walce nie możemy się spodziewać, że przeciwnik będzie operował twierdzeniami wprost sprzeciwiającymi się prawdom zdefiniowanym7

      – ostrzegał kapłanów i wiernych biskup de Castro Mayer. Byłoby dobrze, aby te słowa, wypowiedziane ponad 40 lat temu, wzięli sobie do serca dzisiejsi „indultowi katolicy”, którzy np. bronią Nowej Mszy posługując się argumentem, że „nie zawiera ona herezji explicite”. Na ponad stu stronach listu O problemach współczesnego apostolatu Dom Antonio potępia 80 współczesnych błędów ukrytych pod pozorami prawdy, dotykających liturgii, ustroju Kościoła, metod apostolatu, życia duchowego, moralności, relacji między Kościołem a państwem. Ten współczesny Syllabus, będący żywym echem niezmiennego nauczania papieży od połowy XVII wieku aż do połowy naszego stulecia, został przetłumaczony na wiele języków w Europie i w obu Amerykach. Czy można się dziwić, że diecezja przez ponad 30 lat rządzona przez pasterza formatu Dom Antonio niemalże w całości oparła się soborowej apostazji?

      W czasie trwania Soboru

      Podczas Vaticanum II biskup de Castro Mayer bronił łaciny jako znaku powszechności Kościoła, interweniował w obronie jego hierarchicznego i monarchicznego ustroju oraz w obronie przywilejów jedynej prawdziwej religii, którą jest religia katolicka. Jako wiceprzewodniczący założonej przez arcybiskupa Lefebvre Międzynarodowej Grupy Ojców (Caetus Internationalis Patrum) opracował petycję, podpisaną przez ponad 450 biskupów, potępiającą marksizm, socjalizm i komunizm w ich założeniach filozoficznych, socjologicznych i ekonomicznych. Petycja, domagająca się bezpośredniego potępienia komunizmu w schemacie Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym została złożona w Sekretariacie Soboru, wraz z pismem autorstwa współbrata (i współkonsekratora) biskupa de Castro Mayera, arcybiskupa Pronenca Sigaud. Pismo to zawierało prośbę skierowaną do papieża Pawła VI o poświęcenie Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi (zgodnie z żądaniem Matki Bożej z Fatimy)8. Obie petycje pozostały bez odpowiedzi. Rzymscy komuniści mogli po śmierci Pawła VI szczerze podziękować

      za jego ogromne zaangażowanie i wielki humanizm, z którym pracował na rzecz pokoju i postępu ludzkości, dla ożywienia dialogu, pojednania i zrozumienia miedzy ludźmi różnej wiary i przekonań9.

      Podczas trwania Soboru, 8 września 1963 r. biskup Campos ogłosił list pasterski O soborowych dokumentach dotyczących Liturgii świętej i środków społecznego komunikowania. W liście tym, inspirowanym niebezpieczeństwami wypływającymi dla publicznego kultu Kościoła ze schematu konstytucji Sacrosanctum concilium, biskup de Castro Mayer ostrzegał, że żądza nowości znajdująca swe ujście w „odnowie liturgicznej” niechybnie doprowadzi do dewiacji w dziedzinie doktrynalnej. Kilka lat później jego obawy miały znaleźć pełne potwierdzenie wraz z wprowadzeniem Nowej Mszy.

      Nowa Msza

      Po Soborze Dom Antonio wrócił do Campos z żelazną wolą zachowania wiary i uchronienia swojej diecezji przed straszliwymi konsekwencjami „odnowy”. W marcu 1965 r. ogłasza list pasterski O Kościele, rok później wydaje list pt. Refleksje dotyczące realizacji dokumentów Drugiego Soboru Watykańskiego. Listy traktują o problemie kolegialności godzącej w hierarchiczny ustrój Kościoła, modernistycznym podłożu współczesnej odnowy oraz o „bombach zegarowych” ukrytych wśród dwuznacznych sformułowań Vaticanum II. Wiosną 1969 r. biskup de Castro Mayer otrzymał z Rzymu instrukcję o wprowadzeniu Nowej Mszy Pawła VI. Po przeczytaniu wiadomości nie wyrzekł ani słowa. Wstrząśnięty do głębi, kazał się zawieźć do seminarium w Varre Sai. Wręczając list rektorowi seminarium, księdzu Jose Possidente, biskup Campos powiedział jedynie: „To niemożliwe, to niemożliwe, nie mogę tego przyjąć10. Po chwili wstrząsu przyszedł czas na działanie. Biskup de Castro Mayer napisał do Rzymu otwarcie i nieodwołalnie oświadczając, że nie może zaakceptować Nowej Mszy. Niedługo potem tryumfalnie wszedł do seminarium w Varre Sai trzymając w ręku Krótką analizę krytyczną nowego Ordo Missae podpisaną przez kardynałów Ottavianiego i Bacciego. Przetłumaczył analizę na portugalski i rozesłał ją wszystkim księżom swojej diecezji oraz wszystkim współbraciom w biskupstwie w Brazylii. Oficjalną odpowiedzią biskupa Campos w tym przełomowym dla diecezji momencie był list pasterski O Ofierze Mszy św. z 12 września 1969 r., potwierdzający naukę Soboru Trydenckiego o Mszy św. i kapłaństwie. Niektórzy zdezorientowani księża napisali do biskupa informując go, że mimo wszystko są skłonni celebrować Nową Mszę. Odpowiedź Dom Antonio była jednoznaczna: „Papież zezwala na Nową Mszę; nie zabronię wam jej odprawiać. Postępujcie według własnego sumienia11. Z czasem księża ci opuścili diecezję Campos, znajdując miejsce gdzie indziej, w bardziej przychylnej dla nich atmosferze – lub, co było wówczas zjawiskiem powszechnym i nieuchronną konsekwencją „odnowy liturgicznej”, całkowicie porzucając kapłaństwo. Choć Novus Ordo nigdy nie był w Campos wyjęty spod prawa, nie trafił tam na podatny grunt. Niemalże wszystkie parafie zachowały prawdziwie katolicką Mszę. Dzięki czujności pasterskiej swojego biskupa, księża i wierni byli wystarczająco świadomi następstw przyjęcia „reformy”. Następca biskupa de Castro Mayer miał dziesięć lat później sam się przekonać, jakie konsekwencje przyniesie próba zainstalowania tu nowego kultu.

      Zdrowa doktryna

      Wyraźny głos w obronie zdrowej doktryny w dalszym ciągu rozbrzmiewał ze stolicy biskupiej w Campos. W kwietniu 1971 r. Dom Antonio ogłosił list pasterski zatytułowany Aggiornamento a Tradycja, jasno ukazujący, w jakiej sprzeczności wobec Tradycji Kościoła stoi aggiornamento Vaticanum II. Konkluzja biskupa była jednoznaczna: „Jedną z cech nowego Kościoła jest desakralizacja12. Następny list pasterski, ogłoszony 15 sierpnia 1971 r., wzbudził szerokie kontrowersje wśród niemalże wszystkich biskupów w Brazylii. W liście zatytułowanym O ruchu cursillo Dom Antonio potępiał nowy, przybyły z Hiszpanii ruch religijny, który zyskał sobie niezwykłą popularność w Ameryce Łacińskiej. Jego założenia były w swoim podstawowym zarysie zbliżone do zasad dzisiejszych charyzmatyków. Biskup de Castro Mayer zdecydowanie odrzucał płytki, emocjonalny entuzjazm i sentymentalizm religijny adeptów cursillos przypominając, że „bez wiedzy rozumowej akceptującej prawdę nie może być mowy o nawróceniu lub zawierzeniu Kościołowi13. Dom Antonio bardzo silnie obstawał przy tym, aby jego księża i wierni znali Boże prawdy, a nie tylko je odczuwali. Dlatego też od pierwszych dni jego pasterzowania diecezja odznaczała się posiadaniem stałych kursów katechizmu dla wszystkich: dzieci, nastolatków, dorosłych, małżeństw, starców. Wszyscy oni uczęszczali na lekcje katechizmu Soboru Trydenckiego przynajmniej raz w tygodniu. Powszechna znajomość katechizmu zaowocowała późniejszą heroiczną obroną wiary. Inaczej niż we wszystkich innych diecezjach na świecie po Soborze Watykańskim II, w Campos trudno było zmusić wiernych do przyjęcia jakiegokolwiek błędu za pomocą argumentu ślepego posłuszeństwa.

      Zaniepokojenie w Rzymie

      Nieugięta postawa wierności Tradycji zachowywana przez Dom Antonio przez ponad 20 lat rządów w Campos musiała, rzecz jasna, zwrócić uwagę jego modernistycznie nastawionych braci w biskupstwie. Niedługo po potępieniu ruchu cursillos biskup de Castro Mayer publicznie stanął w obronie Syllabusa papieża Piusa IX, który stał się obiektem ataków ze strony jednego z młodych brazylijskich księży. Konsekwencje tego wystąpienia były łatwe do przewidzenia. Na najbliższym posiedzeniu Konferencji Episkopatu ordynariusz Campos stał się obiektem gwałtownych ataków ze strony swych współbraci. Był to koniec jego współpracy z Konferencją. To z kolei wywołało konsternację w Rzymie. Papież Paweł VI poprzez kardynałów Sebastiana Baggio i Vincente Scherera zachęcił Dom Antonio do przedstawienia jego punktu widzenia: „Jeśli masz jakieś problemy związane z moim pontyfikatem, to proszę abyś przedstawił mi je szczerze i otwarcie”. W odpowiedzi biskup de Castro Mayer wystosował 25 stycznia 1974 r. list do Ojca Świętego. Napisał w nim między innymi:

      Całe moje życie kapłańskie i biskupie zostało naznaczone zobowiązaniem – w mojej ograniczonej sferze działania – pozostania absolutnie oddanym i całkowicie podporządkowanym różnym papieżom, pod władzą których przyszło mi służyć. Teraz, w tym krytycznym momencie to oddanie i posłuszeństwo każe mi zasmucić Waszą Świątobliwość (...). Minione lata ukształtowały w mojej duszy przekonanie, że oficjalne akty Waszej Świątobliwości stoją w sprzeczności z aktami Waszych Poprzedników, chociaż w swoim sercu pragnę widzieć je takimi samymi. Nie chodzi oczywiście o te akty, które są naznaczone znamieniem nieomylności. Dlatego też moje przekonanie w żaden sposób nie narusza mojej absolutnej i głębokiej wiary w definicje Soboru Watykańskiego I. Aby nie nadużywać więcej cennego czasu Wikariusza Chrystusa, powstrzymam się od dalszych rozważań i ograniczę się do poddania uwadze Waszej Świątobliwości trzech opracowań: 1. O [encyklice] Octogesima adveniens; 2. O wolności religijnej; 3. O Nowej Mszy. [...] Błagam, aby Wasza Świątobliwość zechciał odpowiedzieć, czy: a) odnajduje jakieś błędy doktrynalne w trzech przedstawionych opracowaniach; b) widzi w nakreślonym tam stanowisku cokolwiek, co sprzeciwiałoby się dokumentom Świętego Magisterium i respektowi, który ja jako biskup muszę żywić wobec tych dokumentów14.

      Jedyną odpowiedzią z Rzymu była krótka informacja, że list doszedł do adresata.

      Wymuszona emerytura

      Stanowisko biskupa de Castro Mayer zdawało się pociągać za sobą coraz poważniejsze reperkusje. Już w czasie Soboru mówiło się o planowanym przez Rzym podziale diecezji Campos. W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych przewidywania te stawały się coraz bardziej prawdopodobne. Cel takiego przedsięwzięcia był całkiem jasny: wyjąć spod kontroli Dom Antonio wyższe seminarium duchowne w Varre Sai, które stałoby się częścią nowej diecezji. Biskup de Castro Mayer uprzedził jednak posunięcie modernistów: przeniósł wyższe seminarium do Campos, a Varre Sai uczynił seminarium niższym. Do podziału diecezji nigdy nie doszło. Dom Antonio kontynuował swoją pracę. 23 marca 1975 r. ogłosił list pasterski W obronie nierozerwalności małżeństwa, a rok później list O panowaniu Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Ten ostatni list, traktujący o społecznym królowaniu Naszego Pana i potępiający wolność religijną, był w pewnym sensie uprzedzeniem analizy arcybiskupa Lefebvre z drugiej połowy lat 80-tych, zawartej w książce Oni Jego zdetronizowali. Ostatnim listem pasterskim Dom Antonio napisanym w okresie pasterzowania diecezją był list O powszechnym pośrednictwie Najświętszej Maryi Panny (16 lipca 1978). Biskup de Castro Mayer rozpoczął i zakończył swoje rządy poświęceniem diecezji Matce Bożej. Dla Campos miał się teraz rozpocząć czas ucisku i prześladowań.

      W czasie kiedy papież Jan Paweł II leżał w szpitalu zraniony kulą zamachowca, kardynał Baggio przekazał 77-letniemu biskupowi de Castro Mayer wolę Ojca Świętego. Ma ustąpić miejsca nowemu ordynariuszowi. Po otrzymaniu pisemnego potwierdzenia od Papieża, Dom Antonio rozpoczął przygotowania do emerytury. 1 czerwca 1981 r. zakończył oficjalnie 33 lata swojej posługi listem otwartym skierowanym do duchowieństwa i wiernych. Ton tego listu był daleki od nostalgiczno-wspomnieniowego. Był to list O czystości i integralności Wiary. Biskup de Castro Mayer jak zawsze nauczał, wyjaśniał i bronił doktryny katolickiej. Prawdziwa walka dopiero się rozpoczęła.

      Nowy biskup

      15 listopada 1981 r. diecezja Campos miała nowego biskupa – Carlosa Alberto Navarro. Nigdy nie był on przyjacielem Tradycji. Z punktu widzenia osi Rzym-Rio był za to kompetentnym wykonawcą misji zniszczenia tego „starego Kościoła”, który przetrwał w Campos dzięki czujności pasterskiej Dom Antonio. Carlos Navarro był przez sześć lat biskupem pomocniczym i bliskim współpracownikiem Eugenio kard. Salesa, metropolity Rio de Janeiro. Archidiecezja Rio słynęła między innymi z poparcia dla pogańsko-orgiastycznego karnawału w Rio. W jednym z katolickich pism metropolii ukazała się na okoliczność karnawału taka oto „egzegeza” fragmentu II Księgi Samuela (6, 5):

      „Tak Dawid, jak i cały dom Izraela tańczyli przed Panem z całej siły przy dźwiękach pieśni i gry na cytrach, harfach, bębnach, grzechotkach i cymbałach”. Jeśli Król Dawid wielbił Pana swoim ciałem, cóż może powstrzymać dzisiejszych katolików od czynienia tego samego?15.

      Sam kardynał Sales był człowiekiem tolerancyjnym, szczególnie zaangażowanym w dialog ekumeniczny z importowanymi z Afryki sektami czarowników macumbeiros. Żywo zainteresowany magicznymi rytuałami szamanów, nie wykazywał rzecz jasna podobnego zrozumienia dla Mszy w rycie św. Piusa V. Carlos Navarro, do tej pory biskup pomocniczy Rio, był więc doskonale przygotowany do pracy czekającej go w Campos.

      Nie chcę księży „takich jak ci tutaj”!

      Od momentu przybycia na teren nowej diecezji Dom Navarro nie ukrywał dezaprobaty. Postanowił nie spotykać się z tradycyjnymi księżmi, toteż wymiana zdań odbywała się za pośrednictwem prasy. Nawiązał za to szczególnie intensywne kontakty z adeptami cursillos, ruchu potępionego przez Dom Antonio dziesięć lat wcześniej. Rozpoczął od publicznych oskarżeń emerytowanego biskupa i jego księży o machinacje finansowe, nieprawidłowości w administrowaniu parafiami, nielegalny obrót nieruchomościami itd. Oskarżenia zakończyły się z chwilą, gdy księża Campos publicznie ostrzegli biskupa, że będzie zmuszony dowieść swych rewelacji przed sądem. Przekazanie władzy nowemu ordynariuszowi odbyło się w stolicy diecezji na zewnątrz bazyliki Najświętszego Zbawiciela, gdyż biskup de Castro Mayer wiedział, że pierwszą Mszą odprawioną przez Dom Navarro będzie Novus Ordo. Nowa Msza miała stanowić same jądro konfliktu. Energiczny biskup, zdając sobie sprawę, że bez kapłana nie ma ofiary, powziął prosty plan: skończyć z formowaniem księży odprawiających Mszę Wszechczasów. Dał temu wyraz w publicznym oświadczeniu: „Nie mam zamiaru kontynuować kształcenia księży takich jak ci tutaj16. Dlatego też jednym z pierwszych jego przedsięwzięć była likwidacja niższego seminarium w São Sebastião de Varre Sai. Po otrzymaniu kluczy od biskupa de Castro Mayer, pojechał tam podczas wakacji, gdy seminarzyści byli w domu. Dając wyraz swemu oburzeniu złym stanem technicznym budynku, stwierdził, że „miejsce to jest gorsze od Auschwitz” i natychmiast zamknął seminarium. W ślad za tym posunięciem poszła likwidacja wyższego seminarium w Campos. Nikogo nie zdziwiła późniejsza deklaracja Dom Navarro, że diecezji nie stać na utrzymanie seminariów. Kandydaci do kapłaństwa mieli udać się do modernistycznego seminarium w Rio. W 1983 r. biskup de Castro Mayer odpowiedział otwarciem nowego tradycyjnego seminarium, na terenie prywatnej posesji należącej do Dom João Carlosa, byłego profesora z Campos. W ten sposób zagwarantowana została kontynuacja tradycyjnego kapłaństwa na terenie diecezji. Biskup Navarro zastosował argument ekonomiczny również w odniesieniu do kościołów i kaplic. W ten sposób, po raz pierwszy w historii, Campos zaczęła przypominać inne posoborowe diecezje na świecie: kościoły były zamykane i sprzedawane. Jeden z największych i najpiękniejszych kościołów w stolicy został podzielony na czterdzieści małych sklepików. Mimo to, ku przerażeniu nowego ordynariusza, kłopoty finansowe nie dobiegły końca. Wierni, śledząc późniejsze poczynania Dom Navarro, stopniowo przestawali łożyć na utrzymanie diecezji. Dla większości z nich sprawa była całkiem jasna: nowy biskup, Nowa Msza, nowy Kościół.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 13:21
    • Adam Branicki - Campos — brazylijska diecezja na wygnaniu cz. 2

      Pierwsza odsłona

      Zarządzenie biskupa Carlosa Navarro nie pozostawiało żadnych wątpliwości: Nowa Msza ma być odprawiana we wszystkich parafiach diecezji. Natychmiast po przejęciu władzy w listopadzie 1981 r. nowy biskup rozpoczął wizytowanie jednej parafii po drugiej, z misją wprowadzenia Novus Ordo. Pierwszą była parafia Vinhosa w mieście Itaperuna. Jej proboszcz, ks. Geraldo Gualandi listownie powiadomił biskupa, że nie może w sumieniu odprawiać i uczestniczyć w Nowej Mszy. Mimo, że Itaperuna była regionem stosunkowo najmniej katolickim, w parafii Vinhosa większość wiernych stanowili „tradycjonaliści”. Biskup Navarro powiadomił więc o swojej wizycie modernistów z dwóch sąsiednich parafii, tak aby mogli choć w części zapełnić ławki w kościele. Jeszcze przed zaplanowaną wizytą dało się odczuć napięcie wśród parafian. Ks. Gualandi ani ustnie, ani pisemnie nie poinstruował swoich wiernych, aby nie uczestniczyli w Novus Ordo. Wcale tego nie potrzebowali – lata zdrowego nauczania Dom Antonio, solidnych kursów katechizmu i dobrego przykładu zrobiły swoje. Rano, tuż przed przyjazdem biskupa, ks. Gualandi został wezwany do udzielenia ostatniej posługi jednemu z chorych parafian. Dom Navarro przybywszy pod nieobecność proboszcza zaczął celebrować Nową Mszę. Tradycyjni wierni wstali ze swych ławek i zaczęli spokojnie opuszczać kościół. Przy wyjściu zostali zaatakowani przez progresistów i po początkowym okresie przepychanki w świątyni rozgorzała regularna bitwa. 6 stycznia 1982 r. ks. Geraldo Gualandi nie był już proboszczem parafii Vinhosa. Dekret biskupa odbierał mu jurysdykcję nad wszystkimi miejscami w diecezji, z wyjątkiem prywatnej posesji jego ojca. Zdymisjonowany proboszcz napisał odwołanie, lecz procedura odwoławcza nie została uruchomiona. Wierni byli przerażeni. Utracili swój kościół, Mszę Wszechczasów i dostęp do innych Sakramentów. Wielu z nich podróżowało do sąsiednich parafii, gdzie wciąż była odprawiana Msza prawdziwie katolicka, lecz biedniejszych nie stać było na taki luksus. Błagali swego proboszcza, aby wrócił. Ks. Gualandi, bezprawnie zdymisjonowany i pozbawiony zwyczajnej jurysdykcji, nie mógł nie wysłuchać próśb katolickich wiernych. Po kilku miesiącach podjął decyzję: skoro jego dawna świątynia została pozbawiona katolickiego kultu, wróci do swych parafian i z ich pomocą zbuduje nowy kościół, w którym dalej będzie odprawiana Msza Wszechczasów. Tymczasem przez wiele miesięcy biedniejsi tradycyjni wierni mieli się zadowolić zaimprowizowaną kaplicą w garażu ofiarowanym przez jednego z parafian. 2 czerwca 1985 r. biskup de Castro Mayer pobłogosławił nowy kościół pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej w Itaperunie. W ten sposób powstała w Campos pierwsza „parafia na wygnaniu”.

      Próby „dialogu”

      Wieść o zdymisjonowaniu ks. Geraldo Gualandi zelektryzowała pozostałych tradycyjnych księży z diecezji Campos. W grudniu 1981 r. napisali oni dwa listy – jeden do swojego nowego biskupa, drugi do Papieża, oba podobnej treści:

      Przywiązanie do Mszy tradycyjnej oraz odrzucenie Novus Ordo jest dla nas kwestią Wiary, która nie zna kompromisów. To zdecydowane nastawienie w żaden sposób nie jest deklaracją nieposłuszeństwa lub braku respektu dla Papieża i Waszej Ekscelencji”.

      Ojciec Święty nigdy nie udzielił odpowiedzi, a Dom Navarro zorganizował w 1982 r. trzy spotkania, które miały służyć omówieniu kwestii teologicznych dzielących tradycyjnych księży i nowego ordynariusza. Pierwszym warunkiem postawionym przez biskupa było jednakże natychmiastowe zaprzestanie odprawiania tradycyjnej Mszy. Księża z Campos opublikowali w tym czasie dwa ważne dokumenty: pierwszy z nich zatytułowany Kwestia sumienia (62 powody, dla których, aby pozostać w zgodzie z sumieniem, nie możemy uczęszczać na Nową Mszę) był szczegółową analizą Novus Ordo, drugi stanowił Wyznanie wiary katolickiej i potępienie współczesnych błędów. Obie analizy zostały przedstawione biskupowi Navarro podczas ostatniego ze spotkań, w którym uczestniczył również Nuncjusz Apostolski w Brazylii, biskup Carmine Rocco (pierwsze dwa spotkania wbrew zapowiedziom nie były wypełnione dyskusją teologiczną, lecz gromkim nawoływaniem do posłuszeństwa). Główny przedmiot kontrowersji stanowiło fałszywe prawo do wolności religijnej proklamowane przez Vaticanum w dekrecie Dignitatis humanae, mające fundament „nie w subiektywnym nastawieniu osoby, ale w samej jej naturze17 i przysługujące „na trwale również tym, którzy nie wypełniają obowiązku szukania prawdy i trwania przy niej18. Księża z Campos cytując Magisterium papieży od Piusa VI do Piusa XII jasno wykazywali, że tak pojęta wolność abstrahująca od prawdy wychodzi daleko poza tradycyjną doktrynę katolicką o wolności prawdziwej religii i dopuszczalnej (w szczególnych wypadkach) tolerancji wobec publicznych przejawów kultu innych wyznań. Obecny nuncjusz apostolski, biskup Carmine Rocco, czerwony ze złości oświadczył, że tolerancja religijna, tak jak była zawsze rozumiana przez Kościół jest już dawno przestarzała, a współczesny świat ze swoim pluralistycznym społeczeństwem domaga się od Kościoła proklamowania czegoś więcej – wolności religijnej, która ma fundament w samej naturze człowieka. Wtedy jeden z księży wstał i odpowiedział: „Tak więc we współczesnym świecie świeckie rządy mogą ustalać zasady obowiązujące dla Kościoła!19. Tak zakończyło się to spotkanie, które, rzecz jasna, nie mogło doprowadzić do wspólnych wniosków. Zbyt wiele różniło modernistycznych hierarchów i księży z Campos, wiernych Kościołowi wszystkich czasów. Dla nuncjusza apostolskiego przejście dziesięciu milionów brazylijskich katolików do protestanckich sekt w ciągu ostatnich tylko dziesięciu lat nie stanowiło większego zmartwienia. Coś innego wywoływało smutek w duszy biskupa Carmine Rocco, kiedy powrócił do Rio i publicznie oświadczył: „Campos jest największym problemem trapiącym Kościół w Brazylii20.

      Rzym znajduje winnego

      Pod koniec marca 1982 r. biskup Antonio de Castro Mayer otrzymał list od Sebastiana kard. Baggio, Prefekta Św. Kongregacji ds. Biskupów. W imieniu papieża Jana Pawła II kardynał podniósł poważne oskarżenia przeciwko emerytowanemu biskupowi: zakłóca on sprawowanie rządów w diecezji i komplikuje pracę nowego ordynariusza, Carlosa Alberto Navarro, zamiast z nim współpracować. W odpowiedzi skierowanej do Ojca Świętego Dom Antonio napisał między innymi:

      Współpraca [z nowym ordynariuszem] stała się w oczywisty sposób niemożliwa, odkąd biskup Carlos Navarro poświęcił się wyeliminowaniu Mszy Trydenckiej i podjął działania idące w kierunku desakralizacji i zeświecczenia Domu Bożego. W takich warunkach, w sumieniu nie mogłem udzielić swojego poparcia. Co więcej, podobne działania wprowadzają nas w poważny kryzys, który Paweł VI nazwał samozniszczeniem Kościoła i w konsekwencji doprowadzą do zastąpienia Kościoła tradycyjnego innym, „opartym na psychologii i socjologii” [...]. Ze swej strony nie sprzeciwiam się Papieżowi Rzymskiemu i innym pasterzom. Manifestuję tylko swoje przywiązanie do wiary, bez której niemożliwym jest podobać się Bogu i zbawić swoją duszę21.

      Odpowiedź z Rzymu nigdy nie nadeszła. Misja Dom Navarro miała być zrealizowana do końca.

      Instaluje się nowy kult

      Jak można wynagrodzić księdza, który poświęcił 25 lat swego życia służbie Naszemu Panu w jednej parafii? W jaki sposób można zadośćuczynić trudom dobrego kapłana, który przez ćwierć wieku, ku chwale Bożej budował solidne katolickie struktury – wielki kościół parafialny, szpital i dom starców, kilkanaście mniejszych kaplic w okolicy, dzięki którym biedniejsi mieszkańcy mogli mieć dostęp do Sakramentów świętych bez konieczności podróżowania do miasta? Jak parafia i diecezja może uhonorować człowieka, który założył Zgromadzenie Sióstr Niepokalanego Serca Maryi i św. Michała pracujących w szpitalu i domu starców, uczących kilkaset dzieci w jednej z dwóch katolickich szkół i podróżujących do innych miejsc, wszędzie tam, gdzie diecezja potrzebuje ich pomocy? Biskup Carlos Navarro miał prostą odpowiedź na te i inne pytania dotyczące msgr. Francisco Apoliano: zdymisjonował go. Gdy Dom Navarro na początku stycznia 1982 r. przybył do parafii Bom Jesus do Itabapoana, został przyjęty z należnym szacunkiem. Wcześniej msgr Apoliano, proboszcz parafii, poinformował go, że nie może w sumieniu zgodzić się na odprawianie Nowej Mszy. Wierni gremialnie okazywali cześć należną swemu nowemu ordynariuszowi. Gdy jednak rozpoczął odprawianie Novus Ordo, wszyscy po cichu wstali ze swych ławek i opuścili kościół. Biskup, widząc wychodzących, na chwilę przerwał Mszę, po czym szybko ją zakończył będąc zupełnie sam w pustej świątyni. 14 stycznia 1982 r. została ogłoszona dymisja msgr. Apoliano. Dwa tygodnie później wierni obchodzili 25-tą rocznicę swego proboszcza, który miał odprawić jedną z ostatnich Mszy w swoim parafialnym kościele, który budował przez lata i który dopiero co został ukończony. Nie dane mu było nawet pozostać w swym małym domu parafialnym, w którym spędził ostatnie ćwierć wieku. Kontynuował jednak odprawianie Mszy Wszechczasów w kilkunastu kaplicach położonych w najbliższej okolicy. Nie mogło to trwać długo. 25 maja 1982 r., w święto św. Grzegorza VII, Papieża i Wyznawcy, który umarł na wygnaniu, biskup Carlos Navarro zakazał msgr. Apoliano odprawiania Mszy we wszystkich kościołach i kaplicach diecezji. Reakcja parafian była jednoznaczna: natychmiast po zdymisjonowaniu proboszcza w Bom Jesus pojawiły się tysiące ulotek o następującej treści:

      Protest: prawdziwa katastrofa w diecezji Campos. Upadek Bom Jesus. Uwaga: instaluje się nowa religia, która praktykuje nowy rodzaj kultu. Nie potrzebuje już ołtarza, tak jak Msza. Prawdziwa Ofiara Mszy św. wymaga ołtarza22.

      W czerwcu 1982 r. parafia miała nowego proboszcza. Dom Navarro przysłał do Bom Jesus ks. Jose Ronaldo de Menezesa, młodego kapłana wyświęconego przez biskupa de Castro Mayera niespełna rok wcześniej. Natychmiast odprawił tu pierwszą Mszę św. – Mszę Wszechczasów. Na odpowiedź biskupa nie trzeba było długo czekać – ks. Ronaldo ma całkowicie porzucić odprawianie tradycyjnej Mszy. W przyszłości musi celebrować wyłącznie Novus Ordo. Nowy proboszcz odmówił. 11 czerwca 1982 r. Wikariusz Generalny diecezji Campos, ks. Olivacio Martins w towarzystwie prawników przybył do Bom Jesus w celu przejęcia parafii od zdymisjonowanego proboszcza, ks. Jose Ronaldo. Biskup nie mianował nowego księdza na jego miejsce. Diecezjalna komisja, skonfiskowawszy wszystko, nie pomijając nawet łyżek z kuchni domu parafialnego, zakończyła swą misję usunięciem z drzwi kościoła tabliczki zakazującej wstępu wiernym nieprzyzwoicie ubranym. „Odtąd ludzie mogą wchodzić do tego kościoła ubrani tak, jak uznają to za stosowne23 – oświadczył wikariusz generalny diecezji. Do dziś wierni Bom Jesus ze zgorszeniem wspominają incydent, kiedy to korzystając z diecezjalnego zaproszenia pewna kobieta wjechała do świątyni na rowerze ubrana w kostium kąpielowy. Komisja skonfiskowała również 18 kaplic w okolicy; biskup był zmuszony sprzedać 12 z nich, gdyż wierni odmówili uczestnictwa w Nowej Mszy. Jedna z kaplic, São Sebastião Valão do Lage, została oddana za darmo pewnej żyjącej bez ślubu parze, która właśnie poszukiwała mieszkania. Do obrony bezprawnie usuniętych kapłanów przyłączyły się władze miejskie. Burmistrz Bom Jesus wysłał do biskupa list dokumentujący zasługi, które przez ostatnie 25 lat położył dla miasta msgr Franscico Apoliano. Rada miejska skontaktowała się ze stolica biskupią w Campos wyrażając nadzieję, że sprawa zostanie ostatecznie rozwiązana na korzyść poprzedniego proboszcza. Nuncjusz apostolski z Rio otrzymał list, podpisany przez 5.751 mieszkańców, z opisem agonii Bom Jesus i prośbą o wsparcie. Zdesperowani wierni wyszli na ulice; tysiące parafian sformowało wielką procesję śpiewając hymny, odmawiając Różaniec i prosząc Matkę Bożą o wstawiennictwo. Oficjalna odpowiedź biskupa Carlosa Navarro nadeszła 14 grudnia 1982 r.: msgr Francisco Apoliano zostaje suspendowany a divinis. Dom Navarro mylił się jednak sądząc, że będzie to koniec Tradycji Katolickiej w Bom Jesus do Itabapoana. Podczas swych rządów w Campos biskup de Castro Mayer, przewidując nadejście prześladowań, roztropnie przekazywał na własność diecezjalne budynki i tereny świeckim stowarzyszeniom katolickim. Jedna z takich katolickich organizacji była w posiadaniu szpitala i domu starców zbudowanego przez msgr. Apoliano. Wierni natychmiast zaprosili tam swego proboszcza, który w małej szpitalnej kaplicy mógł znów odprawiać Mszę katolicką. Z czasem dzieło Tradycji urosło do sześciu dużych centrów, w których była regularnie sprawowana Najświętsza Ofiara; w miejsce 12 zamkniętych przez biskupa kaplic pojawiło się 18 nowych. Dziełom Bożym zawsze towarzyszy krzyż. Mimo prześladowań Kościół katolicki w Campos rósł w siłę.

      W obronie honoru biskupa

      Każda parafia w diecezji Campos, zmuszana za pomocą prześladowań do przyjęcia błędów, ma własną, barwną historię swojego oporu. Bywało, że heroiczna walka księży w obronie wiary katolickiej i czci dobrego biskupa de Castro Mayera kończyła się tragicznie.

      Ksiądz Jose Collaco był w latach sześćdziesiątych duszpasterzem w jednej z parafii w diecezji São Paulo. W 1969 r. odmówił odprawiania Nowej Mszy, za co został zdymisjonowany. Biskup de Castro Mayer udzielił schronienia bezdomnemu księdzu. Zaprosił go do diecezji Campos i w 1973 r. mianował proboszczem w parafii Porciuncula. 9 września 1982 r. scenariusz się powtórzył – ks. Collaco otrzymał następną dymisję, tym razem dekretem nowego biskupa Campos, Carlosa Navarro. Powód był analogiczny: odmowa celebrowania Novus Ordo. W ten sposób kolejny raz znalazł się na ulicy. Kontynuował swoją pracę otwierając w okolicy nowe kaplice w miejsce skonfiskowanych i w krótkim czasie zamkniętych przez biskupa. Parafia Porcincula otrzymała nowego proboszcza, który wkrótce się ożenił i odszedł z miasteczka. Jego następca był równie zagorzałym modernistą. Miał zwyczaj w każdą niedzielę atakować z ambony ks. Collaco, byłego duszpasterza Porcinculi. Sam ks. Collaco nie zwracał uwagi na oskarżenia rzucane pod jego adresem w jego byłym kościele. Jego stan zdrowia, od dawna nie najlepszy, ciągle się pogarszał, a obowiązków przybywało – nadzorował właśnie budowę nowej świątyni w środku miasta i często podróżował do sąsiedniej diecezji Caratinga, gdzie tradycyjni wierni również prosili o Sakramenty. Przełom nastąpił z chwilą, kiedy nowy proboszcz Porcinculi zmienił obiekt swoich ataków – odtąd podczas swoich zaczął kazań znieważać emerytowanego biskupa de Castro Mayera. Pewnej niedzieli, podczas Nowej Mszy oświadczył: „Antonio de Castro Mayer nie jest już katolikiem”. To najgorsze z możliwych oszczerstw bardzo głęboko zapadło w sercu ks. Jose Collaco. Nie reagował na kalumnie rzucane pod jego adresem, lecz tym razem znieważono Dom Antonio, któremu zawdzięczał wszystko. W niedzielę, 14 stycznia 1986 r. ks. Collaco wszedł na ambonę i rozpoczął płomienną mowę w obronie emerytowanego biskupa. Zawładnęły nim silne emocje – zdążywszy wypowiedzieć słowa: „Antonio de Castro Mayer jest prawdziwym katolikiem, wielkim katolickim biskupem...” runął na podłogę kościoła. Zanim zdążyli dobiec parafianie, był martwy – lekarz stwierdził zawał serca. Dom Antonio przybył do Porcinculi i w obecności wszystkich tradycyjnych księży odprawił Mszę żałobną za duszę tego dobrego kapłana, który umarł broniąc jego honoru.

      Księża – rewolucjoniści!

      Z czasem rozwijająca się mimo prześladowań Tradycja Katolicka stała się prawdziwą obsesją nowego biskupa Campos. Gdziekolwiek usuwał księży i konfiskował kościoły, tam na ich miejsce powstawały nowe, wypełnione po brzegi świątynie, centra nauczania katechizmu, szkoły, przedszkola, przytułki, szpitale. Wiele kościołów Novus Ordo zostało zamkniętych z braku wiernych, a w tych, które pozostały, odprawiano w niedzielę jedną do dwóch Nowych Mszy, w miejsce sześciu Mszy Wszechczasów. Wraz z nowym kultem w domu Bożym zagościła desakralizacja i profanacja; jak w innych miejscach na świecie, tak również w diecezji Campos zaczęto rozdawać Komunię na rękę. Małe grupki modernistów z czasem przestawały w ogóle chodzić do kościoła, podczas gdy w świątyniach prowadzonych przez tradycyjnych kapłanów dziesiątki tysięcy wiernych wciąż oddawały prawdziwą cześć Panu Bogu. Biskup Carlos Navarro nie mogąc znieść tego prawdziwego rozkwitu dzieła Tradycji, w swej walce z Kościołem w Campos uciekał się do coraz bardziej desperackich środków. Niekiedy jego obsesja przyjmowała formy wręcz groteskowe. Doświadczyło tego wielu kapłanów, wśród nich ks. Jonas Lisboa, proboszcz parafii São Fidelis. Św. Fidelis z Sigmaringen, patron parafii był franciszkańskim mnichem zamordowanym przez szwajcarskich protestantów w 1622 r. Został kanonizowany w 1746 r., na krótko przed tym, jak jego dwaj franciszkańscy bracia przybyli wodami rzeki Paraiba do serca Brazylii i nazwali jego imieniem nowo utworzone miasteczko. Historia zatoczyła zgrabne koło – u schyłku XX wieku potomkom pierwszych mieszkańców São Fidelis przyszło cierpieć od tych samych błędów, które ku chwale Bożej zwalczał ich święty patron. Nikt nie mógł jednak przewidzieć, że kiedykolwiek te błędy i herezje będą narzucane przez oficjalną hierarchię kościelną. Ks. Jonas Lisboa, od 1971 r. proboszcz São Fidelis był jednym z „tych księży”, których biskup Carlos Navarro nie mógł ścierpieć w swojej diecezji. Należał do nich również msgr Ovidio Simon, 76-letni kapłan przybyły do Campos z Hiszpanii, od ponad dwudziestu lat w parafii São Fidelis. Dom Navarro od początku swych rządów zwrócił uwagę na tego starego księdza. Powód był prosty: stanowcza odmowa celebrowania Novus Ordo. Na początku 1982 r. biskup zakazał mu odprawiania Mszy św. w jego macierzystym kościele. Poszedł nawet dalej: msgr Ovidio nie może odprawiać Mszy w żadnym miejscu diecezji, nie może wypełniać tu w ogóle jakichkolwiek funkcji kapłańskich – musi powrócić do Hiszpanii – tam, skąd przybył ponad 50 lat temu. Ks. Lisboa nie zamierzał rzecz jasna zabronić swemu współbratu odprawiania Mszy Wszechczasów. Obaj księża tak jak dawniej odprawiali Mszę św. w kościele parafialnym. Wobec braku jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia dymisji odmówili opuszczenia swej macierzystej świątyni. Musieli opuścić kościół dopiero po tym, jak świecki sąd ogłosił sentencję na korzyść biskupa Navarro – ordynariusz ma prawo do zajęcia majątku parafii. 17 września 1983 r. ostatnia Msza Wszechczasów została odprawiona w São Fidelis. W homilii ks. Lisboa powiedział swoim parafianom:

      Z wielkim smutkiem przenikającym serce zawiadamiam was, że wyrokiem sądu jestem zmuszony zwrócić klucze do naszego macierzystego kościoła; tej wspaniałej świątyni, którą zbudowali nasi przodkowie jako testament swej nieskażonej, prawdziwej wiary, za której czystość przelał swoją krew nasz wielki patron – św. Fidelis. Nadszedł teraz moment, kiedy biskup z braku jakichkolwiek argumentów musiał uciec się do przemocy, używając autorytetu świeckiego sądu w celu wypędzenia mnie z parafii. Jedyną zbrodnią jaką popełniłem jest ta, że pozostałem wierny Tradycji Kościoła. Jedyna zbrodnia, o którą oskarża mnie biskup polega na tym, że z radością pozwoliłem drogiemu ks. prałatowi Ovidio, który oddał się cały dla São Fidelis, odprawiać Mszę św. w macierzystym kościele, który on sam zrekonstruował. Prawdziwym powodem mojego wypędzenia, zgodnie z dekretem biskupa [...] jest moja odmowa przyjęcia Mszy, której ryt [...] osłabia wiarę w nasze eucharystyczne dogmaty. [...] Smutek przenika nas gdy patrzymy na to, co znajdzie miejsce w naszej macierzystej świątyni wraz z liberalizacją strojów i wniknięciem światowej atmosfery – brak respektu i profanacja, zniewagi, które wymagają od nas aktów pokuty i zadośćuczynienia Majestatowi Boga w Trójcy Świętej Jedynego24.

      Po Mszy św. proboszcz wraz z msgr Ovidio wynieśli w monstrancji Najświętszy Sakrament i uformowali procesję liczącą wiele tysięcy wiernych. Parafianie przeszli za swym Panem i Jego wiernymi pasterzami do miejsca oddalonego o kilkaset metrów. Odtąd budynek opuszczonego starego kina będzie dla nich Domem Bożym. Wielkie zdjęcie macierzystego kościoła wieńczy fasadę nowej kaplicy, przypominając, że znalazła tu schronienie kolejna „parafia na wygnaniu”. Walka nie dobiegła jednak końca. Następny krok biskupa Navarro jest świadectwem jego autentycznej desperacji. Po raz kolejny uciekł się do autorytetu władz świeckich – tym razem do władz centralnych, oskarżając ks. Jonasa Lisboa z artykułu 14. brazylijskiego Prawa Bezpieczeństwa Narodowego, to jest o podżeganie ludności do buntu przeciwko legalnie ustanowionej władzy. Inaczej mówiąc, w Brazylii, kraju w którym Konferencja Episkopatu i olbrzymie masy duchowieństwa notorycznie nakłaniają do działalności wywrotowej poprzez poparcie dla teologii wyzwolenia, jedynym rewolucjonistą został ks. Lisboa, tradycyjny katolicki kapłan z diecezji Campos! Dom Navarro uzasadnił swój pozew użyciem przez ks. Lisboa słowa „przemoc” w homilii z 17 września, podczas gdy proboszcz São Fidelis mówił tam o „przemocy” jedynie w odniesieniu do pozbawionych podstaw działań biskupa ordynariusza! Za ks. Lisboa rozesłano listy gończe. W miasteczku zawrzało. Mało brakowało, a doszłoby do otwartego buntu w policji, w przeważającej większości złożonej z tradycyjnych katolików. Gdy jednak Padre Jonas – groźny rewolucjonista – zobaczył swoją podobiznę na murach São Fidelis, natychmiast sam oddał się w ręce wymiaru sprawiedliwości. Policja nie miała innego wyjścia, jak tylko umieścić go w miejskim areszcie. Trzy tysiące zdesperowanych wiernych z miejsca udało się tam, głośno domagając się uwolnienia swojego pasterza. Staremu msgr Ovidio udało się uspokoić nastroje. Niedługo po tym sąd w Rio de Janeiro oczyścił ks. Lisboa ze wszystkich zarzutów nadmieniając w sentencji, że składanie podobnego pozwu było niczym więcej, jak tylko nadużyciem cennego czasu wymiaru sprawiedliwości. Kapłan powrócił do swoich wiernych. W chwili obecnej katolicy São Fidelis uczestniczą we Mszy Wszechczasów w nowozbudowanym kościele.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 13:20
    • Adam Branicki - Campos — brazylijska diecezja na wygnaniu cz. 3

      Ostatnia batalia

      W czerwcu 1986 r. misja biskupa Carlosa Navarro zdawała się dobiegać końca. Tradycyjni księża zostali jeden po drugim usunięci ze swych parafii, a w ich kościołach w miejsce Mszy Wszechczasów zainstalowano Novus Ordo, z jego błędami obrażającymi Pana Boga. Pozostał ostatni, być może największy problem: parafia Matki Bożej Różańcowej położona w centrum Campos, w której ciągle sprawowana była prawdziwie katolicka Msza. Wydaje się, że Dom Navarro z rozmysłem pozostawił na koniec tę rozgrywkę – musiał być przecież świadomy ogromnych trudności, które będą związane z próbą usunięcia z parafii jej niestrudzonego proboszcza, ks. Fernando Areasa Rifana. Dr David Allen White, który spisał pasjonującą historię walki o zachowanie Wiary w Campos, w następujący sposób charakteryzuje barwną postać ks. Rifana:

      Wyrzucenie Padre Rifana z jego parafii w sercu Campos musiało być tak trudne, jak próba usunięcia Pele z boiska, Pavarottiego ze sceny operowej lub Kasparowa z rozgrywek szachowych. Wszystkie pionki mogły zniknąć z szachownicy, lecz gra nie dobiegła końca. Biskup stanął naprzeciw rycerza Wiary, niezmiernie popularnego, inteligentnego i aktywnego kapłana. Padre Fernando – jak mówi się o nim w Campos i okolicy (...) – mógłby być nazwany Pelem, Pavarottim i Kasparowem w jednej osobie. Jest człowiekiem o niespożytej energii i nieustającej aktywności. Głęboko oddany wiernym swojej parafii, stał się również żywym symbolem wiary katolickiej w całym mieście. Wszyscy – bogaci, biedni, młodzi, starzy, tradycyjni katolicy, progresywni katolicy, baptyści, mormoni, agnostycy – znali i kochali Padre Fernando25.

      Ks. Rifan obsługiwał obok swej parafii ponad 20 kaplic w najbliższej okolicy, docierając do nich rozmaitymi środkami lokomocji, od samochodu po łódź. W jednej z lokalnych rozgłośni prowadził codzienną dwudziestominutową audycję radiową poświęconą obronie wiary, cieszącą się ogromną popularnością wśród mieszkańców miasta. Dymisja Padre Fernando, ogłoszona przez biskupa 14 czerwca 1986 r., odbiła się niezwykle szerokim echem w całej diecezji. W samym Campos wielu przedstawicieli władz cywilnych stanęło w obronie Padre Rifana, na czele z całą Radą Miasta. Jeden z radnych, powołując się na uchwałę Rady, z własnej inicjatywy napisał nawet list do Ojca Świętego wyrażając zdziwienie faktem zdymisjonowania tak dobrego księdza, zwłaszcza w obliczu braku powołań kapłańskich. Te i inne petycje, apele i prośby nie odniosły żadnego skutku. Cała regionalna prasa, radio i telewizja mówiły o dymisji Padre Fernando. W jednej z całkowicie świeckich gazet ukazał się artykuł pióra nie-katolika, Felicio Gamy, pt. Po co odwoływać się do Watykanu?, który zdumiewa trafnością swoich spostrzeżeń:

      Te działania [Rzymu] można zrozumieć tylko przy założeniu, że stary Kościół był w błędzie, a nowy Kościół ma rację. Lecz któż wtedy mógłby potwierdzić, że dzisiejszy Kościół ma rację? Jeśli stary Kościół był w błędzie, to jaka jest podstawa do uznania współczesnego Kościoła, wyłaniającego się z Vaticanum i [działań] ostatnich papieży? Chociaż jestem człowiekiem świeckim i ignorantem w tej materii, sądzę, że argumenty tradycjonalistów mają sens, kiedy mówią oni, że wielka część współczesnej katolickiej hierarchii zerwała z Kościołem wszystkich czasów, podczas gdy ogromny procent wiernych Kościoła pozostaje w zgodzie z doktryną zawsze głoszoną przez Kościół w ciągu dwudziestu stuleci. Co więcej, mówią tradycjonaliści, ich odwoływanie się do Watykanu jest jasnym wyrazem ich przekonania, że nie są odłączeni od Kościoła i nie chcą brać udziału w „samozniszczeniu” Kościoła26.

      10.000 wiernych wyszło na ulice miasta, manifestując swoje poparcie dla ks. Rifana. 8 czerwca Padre Fernando publicznie oświadczył, że nie podporządkuje się dekretowi ordynariusza: wobec braku racjonalnych powodów dymisji nie opuści parafii Matki Bożej Różańcowej. W ślad za tą deklaracją poszło oficjalne odwołanie się od decyzji biskupa Navarro i długi dokument zawierający 13 oficjalnych wypowiedzi papieży od Piusa IX do Piusa XII oraz fragment Sumy Teologicznej św. Tomasza z Akwinu, traktujący o zagadnieniu posłuszeństwa. W dokumencie tym ks. Rifan prosił o wyjaśnienie, w jaki sposób niektóre dokumenty Vaticanum II można pogodzić z przedłożonym nauczaniem papieży. Dla Dom Navarro nie była to jednak kwestia doktryny. „Trumna tradycyjnego katolicyzmu w Campos – pisze D.A. White – miała być zbita gwoździami posłuszeństwa”. Ostateczną odpowiedzą biskupa była informacja, że dnia 7 sierpnia, o godz. 10:00 ks. Rifan oficjalnie przestaje pełnić obowiązki proboszcza, a diecezjalna komisja zjawi się w celu przejęcia parafii. Przybyła na miejsce komisja nie mogła jednak wejść na teren kościoła, gdyż zagrodziło jej drogę czterech parafian. Zamiast klucza, przedstawiciele diecezji otrzymali krótki list od Padre Fernando, z informacją, że w obliczu odmowy rozpatrzenia odwołania i braku odpowiedzi na list zawierający argumenty doktrynalne jego odejście z parafii nie jest możliwe. Cała sprawa znalazła swój epilog przed sądem cywilnym. W dzień rozprawy w jednym z lokalnych czasopism – „A Cidade” – ukazał się szczególnie ciekawy artykuł na temat Nowej Mszy, autorstwa świeżo nawróconego z protestantyzmu Geraldo Damião de Azevedo (jednego z tych wiernych, którzy dziesięć dni wcześniej zagrodzili komisji diecezjalnej wejście do kościoła):

      Jest wiele przypadków, kiedy księża i wierni, nawróceni z protestantyzmu przez jedyną Prawdę Kościoła katolickiego, są nękani wątpliwościami i stają się zagubieni dzięki Nowej Mszy Pawła VI, która w szokujący sposób przypomina im ryty luterańskie, anglikańskie bądź kalwińskie, a co za tym idzie – błędy, których sami się wyrzekli wstępując do Kościoła Świętego... Ta [Trydencka] Msza zmieniła moje życie: byłem protestantem, bez formacji teologicznej, nieświadomy wszystkiego co się tyczy tradycji Kościoła katolickiego. Bóg dał mi łaskę poznania Prawdy, służby Naszemu Panu i Jego Najświętszej Matce. Pytam teraz samego siebie: mając już tę Mszę św., z jakiego powodu chcą ją teraz zmieniać? ... Nasza Pani z La Salette powiedziała: „Rzym straci Wiarę i stanie się siedzibą antychrysta”. Wiara znajduje się dziś w straszliwym kryzysie. Jest systematycznie niszczona z każdej strony, w parafiach, zakonach, a nawet w Rzymie. Zastanówmy się: w Campos, o dziwo, Dom Navarro prześladuje księży odprawiających Mszę, która sprawia, że protestanci nawracają się do Kościoła katolickiego oraz ogniem i mieczem wprowadza «Mszę», która sprawia, że katolicy stają się protestantami. Rzeczywiście jesteśmy u końca czasów!27.

      Sąd zawyrokował na korzyść biskupa. 31 sierpnia 1986 r. Padre Fernando odprawił ostatnią Mszę Trydencką w swoim parafialnym kościele. Ostatnia parafia w Campos stawała się „parafią na wygnaniu”.

      Dziś nie zaprzestajemy naszej walki – mówił podczas homilii ks. Rifan – zostajemy usunięci aktem sądowym i przenosimy się do „parafii na wygnaniu”... Odpowiedzialni za wprowadzenie progresizmu do tego kościoła będą tymi samymi, którzy sprofanują tę świątynię poprzez brak respektu, nieskromność w ubiorach, Nową Mszę. Mogą siłą wprowadzić modernizm do tego kościoła, lecz później odpowiedzą za to przed Bogiem, w godzinę Sądu Ostatecznego... Nasza praca będzie kontynuowana, z waszą pomocą, w slumsach. Jest to dzień historyczny, lecz nie odchodzimy zwyciężeni. Pewnego dnia przyjdzie nam wszystkim zdać rachunek. Wtedy, w niebie przekonamy się, że jesteśmy zwycięzcami28.

      „Operacja przeżycie”

      W 1990 r. Rzym nagrodził biskupa Carlosa Alberto Navarro za wierne wypełnienie powierzonej mu misji. Dom Navarro został mianowany arcybiskupem Niteroi, a jego miejsce na tronie biskupim w Campos zajął biskup João Corso. Zajął on stanowisko mniej aktywne od swego poprzednika – dzieło zniszczenia zostało już dokonane. Przez wszystkie te lata walki emerytowany biskup Campos Antonio de Castro Mayer był obecny w życiu diecezji, lecz była to obecność bardzo dyskretna. W dalszym ciągu wspierał kapłanów i wiernych w ich wysiłkach zachowania wiary: formował i wyświęcał księży, pisał artykuły wyjaśniające i broniące doktryny katolickiej, święcił kamienie węgielne pod budowę nowych kościołów i kaplic, uczestniczył w rozmaitych uroczystościach odprawiając Msze św., odmawiał swój Różaniec i ofiarował swoje cierpienia dla duchowego dobra swojej trzody. Pobłogosławił nowe stowarzyszenie kapłańskie – tradycyjni księża z diecezji Campos skupili się teraz w Bractwie Św. Jana Marii Vianneya, Proboszcza z Ars, który zawsze był wzorem dla tych dobrych księży parafialnych. 21 listopada 1983 r. Dom Antonio napisał wraz z arcybiskupem Marcelem Lefebvre List otwarty do Ojca Świętego, piętnujący sześć podstawowych błędów soborowej eklezjologii, prowadzących ostatecznie do samozniszczenia Kościoła. W ślad za tą analizą, wysłaną z Rio de Janeiro, poszedł list do Papieża napisany przez obu biskupów w Ecóne 31 sierpnia 1985 r., traktujący o wolności religijnej. List ten był bezpośrednią reakcją na nadzwyczajny Synod Biskupów w Rzymie, zwołany z okazji dwudziestej rocznicy zakończenia Vaticanum II. Kulminacja zgorszenia, która nastąpiła wraz ze zwołaniem przez Jana Pawła II spotkania religii świata w Asyżu w październiku 1986 r., również doczekała się odpowiedzi ze strony tych dwóch wiernych świadków. Publiczna deklaracja piętnująca ten bezprecedensowy, synkretyczny akt Najwyższego Pasterza została podpisana przez biskupa de Castro Mayer i arcybiskupa Lefebvre w Buenos Aires 2 grudnia 1986 r.

      „Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył” (Ga 2, 11). Czyż historyczne, publiczne upomnienie papieża Jana Pawła II przez arcybiskupa Lefebvre i biskupa de Castro Mayera w odpowiedzi na spotkanie w Asyżu nie było równie uzasadnione?”

      – pisał później Michał Davies29. 30 czerwca 1988 r. świat jeszcze raz usłyszał o biskupie de Castro Mayer, tym razem za sprawą „operacji przeżycie”, jak nazwał arcybiskup Lefebvre udzielenie w Ecône sakry biskupiej czterem kapłanom z Bractwa Św. Piusa X. Mimo pogarszającego się gwałtownie stanu zdrowia i wbrew usilnym zaleceniom lekarzy 84-letni Dom Antonio udał się do Ecône jako współkonsekrator. Podczas ceremonii powiedział, że przybył tam mimo wielu nacisków, aby złożyć publiczne wyznanie Wiary katolickiej, które jest naglącą koniecznością, gdy Wiara znajduje się w niebezpieczeństwie, nawet jeśli wiąże się to z narażeniem życia. Ks. Fernando Rifan, mistrz ceremonii podczas konsekracji, komentując pozbawione podstaw kary kanoniczne nałożone na arcybiskupa Lefebvre, biskupa de Castro Mayera i nowowyświęconych biskupów pisał później o „faryzejskim skandalu”30, który stał się udziałem tych, którzy „przecedzając komara, a połykając wielbłąda” (Mt 23, 24) udawali zgorszenie konsekracjami prawdziwie katolickich biskupów, a nie gorszyli się działaniami papieża Jana Pawła II, który np. w Togo (8 sierpnia 1985) uczestniczył w pogańskich rytuałach animistów!31.

      Tradidi quod et accepi

      Męcząca podróż do Europy znacznie nadwątliła słabe już siły starego biskupa de Castro Mayera. Po powrocie do Brazylii Dom Antonio zdążył jeszcze udzielić ostatnich święceń kapłańskich w Varre Sai. Było to jego ostatnie publiczne wystąpienie. Jego słowa wypowiedziane podczas tej ceremonii są jasną odpowiedzią na wszystkie zarzuty modernistycznych hierarchów, którzy mieczem posłuszeństwa usiłują zabić Wiarę:

      Nikt nie zaprzeczy, że jesteśmy dziś świadkami strasznego kryzysu w Kościele, który w ogromnym stopniu dotyka katolickiego kapłaństwa. Przetrwanie Przenajświętszej Ofiary Mszy, udzielanie Sakramentów, obrona i wierne przekazywanie wiary katolickiej są dziś poważnie zagrożone. Dlatego też bez wątpienia istnieje dziś poważny stan konieczności w Kościele. Stan konieczności dla katolickich kapłanów, w odniesieniu do Przenajświętszej Ofiary, Sakramentów i doktryny. Gdy władze odmawiają dania Kościołowi prawdziwie katolickich księży, biskup nie mógłby o sobie powiedzieć, że wypełnił swój obowiązek, gdyby miał tylko okazać sprzeciw, tak jak wierni świeccy. Przed Bogiem, od którego otrzymałem wraz z sakrą biskupią władzę wyświęcania kapłanów wyznaję, że w obecnym kryzysie używanie tej władzy dla dobra dusz jest nie tylko legalne, ale wręcz konieczne. Po raz kolejny podkreślam, że dokonuję tych święceń kapłańskich nie tylko legalnie, ale również zgodnie z wolą Kościoła wszystkich czasów. Wypełniam misję, która została mi powierzona: przekazać katolickie kapłaństwo, które sam otrzymałem. Tradidi... quod et accepi32.

      Stan zdrowia Dom Antonio pogarszał się z dnia na dzień. W ostatnim liście wysłanym do swego drogiego współbrata w episkopacie, arcybiskup Lefebvre napisał:

      Z Brazylii dochodzą do mnie głosy o Twoim stanie zdrowia, który ulega pogorszeniu! Czy zbliża się dzień, w którym Bóg Cię zawezwie? Sama myśl o tym napełnia mnie głębokim smutkiem. Jak samotny pozostanę bez mojego starszego brata w biskupstwie, bez tego wzoru żołnierza walczącego dla honoru Jezusa Chrystusa, bez mojego wiernego przyjaciela na tym przerażającym pustkowiu Kościoła soborowego! Z drugiej strony, słyszę jednak w moich uszach śpiew tradycyjnej liturgii ku czci Biskupa Wyznawcy... Niebiosa przyjmą swego dobrego i wiernego sługę. Jeśli taka będzie wola Boża33.

      Zgodnie z wolą Bożą biskup Antonio de Castro Mayer odszedł z tego świata 25 kwietnia 1991 r., w święto św. Marka Apostoła, dokładnie miesiąc po śmierci arcybiskupa Marcela Lefebvre. Bóg powołał do siebie dwóch wiernych świadków dokładnie tego samego dnia miesiąca, o tej samej godzinie. Z pewnością obaj mogli o sobie powiedzieć za św. Pawłem – „w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem”.

      Nadzieja

      Śmierć biskupa de Castro Mayer stanowiła niepowetowana stratę dla tradycyjnych księży i wiernych diecezji Campos. Zawsze był wśród nich tradycyjny biskup katolicki, który umacniał ich w wierze w tych trudnych czasach triumfu herezji i prześladowań. Nawet po odejściu na emeryturę pozostał ze swą trzodą udzielając duchowego wsparcia swojej „diecezji na wygnaniu”. Dom Antonio zdając sobie sprawę z konsekwencji, jakie jego odejście przyniesie dla seminarzystów, kapłanów i ponad 50.000 katolickich wiernych, przed śmiercią wyraził wolę, aby dzieło Tradycji w Campos nie pozostało bez biskupa34. Arcybiskup Lefebvre zgodził się konsekrować biskupa dla Campos, jednak odszedłszy jeszcze przed Dom Antonio nie zdążył tego dokonać. Obowiązek spoczął więc na biskupach Bractwa Św. Piusa X. 28 czerwca 1991 r. w São Fidelis ks. Licino Rangel otrzymał sakrę biskupią z rąk biskupa Bernarda Tissier de Mallerais i współkonsekratorów – biskupów Richarda Williamsona i Alfonso de Gallarety. Smutek katolików z Campos po utracie Dom Antonio zamienił się w wybuch radości – Tradycja katolicka będzie kontynuowana w ich „diecezji na wygnaniu” i poza nią – wszędzie tam, gdzie wierni będą prosić o Sakramenty. Biskup Rangel, wzorem Dom Antonio i zgodnie ze swą dewizą biskupią – Sub Tuum praesidium – poświęca Matce Bożej rozwój Tradycji w Campos. Msgr Ovidio Simon, najstarszy kapłan w diecezji (ten sam, który miał dekretem biskupa Navarro wynieść się z powrotem do Hiszpanii) otrzymał szczególną łaskę mogąc ujrzeć konsekrację tradycyjnego biskupa na terenie swojej parafii. W przeddzień konsekracji ordynariusz diecezji Campos biskup João Corso odprawił Nową Mszę dla zadośćuczynienia Panu Bogu „za okropną zniewagę nielegalnych święceń biskupich35. Jego zgorszenie było całkowicie bezpodstawne – biskup Licino Rangel nie przypisuje sobie zwyczajnej jurysdykcji w diecezji Campos. Jego posługa, w chwili obecnej przekraczająca już granice diecezji, jest analogiczna do posługi biskupów Bractwa Św. Piusa X: ma charakter wyjątkowy i zastępczy i jest odpowiedzią na stan konieczności w Kościele, wywołany na nieszczęście przez jego prawowitych pasterzy. Dlatego też konsekracja w São Fidelis, dokonana bez mandatum papieskiego rozpoczęła się istotnym wyjaśnieniem msgr. Henrique Conrado Fischera.

      Z braku zezwolenia papieża Jana Pawła II, którego wizja Kościoła jest wizją „nowego Kościoła” reprezentowanego przez prześladujących Tradycję biskupów Navarro i Corso, mandatum dla tej ceremonii pochodzi od papieży Tradycji, Rzymu Wiecznego, Kościoła wszystkich czasów – dla wypełnienia najwyższego prawa: zbawienia dusz.

      Im gwałtowniej usiłują przywłaszczyć sobie miejsca kultu, tym bardziej oddalają się od Kościoła. Twierdzą, że są przedstawicielami Kościoła, lecz w rzeczywistości sami się od niego odłączają na swoją zgubę36

      – pisał o swoich prawowitych, lecz nieortodoksyjnych współbraciach w biskupstwie św. Atanazy Wielki. Biskup Licino Rangel oraz tradycyjni księża i wierni diecezji Campos głęboko rozważają te słowa. Równocześnie jednak słyszą słowa pocieszenia płynące z ust wielkiego Wyznawcy:

      Wy jesteście tymi, którzy są szczęśliwi: wy, którzy pozostajecie w Kościele poprzez wiarę, która została wam przekazana przez apostolską Tradycję. [...] Nikt nigdy nie zwycięży waszej wiary, moi drodzy bracia. A pewnego dnia, jak ufamy, Bóg zwróci nam nasze kościoły37.

      Ta chrześcijańska nadzieja jest udziałem Campos, obecnie „diecezji na wygnaniu”, lecz jest również udziałem wszystkich innych tradycyjnych katolików na całym świecie, dla których Campos jest i będzie wzorem wierności Bogu i Kościołowi. Ω

      Przypisy:

      1. J. H. kard. Newman, The Arians of the Fourth Century, cyt. za: M. Davies, Saint Athanasius, Kansas City 1995, s. 32-33.
      2. Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium, Komorów 1998, s. 9.
      3. Tamże.
      4. Ks. F. A. Rifan, Bishop Antonio de Castro Mayer, „Angelus”, nr 14, lipiec 1991, s. 4.
      5. D. A. White, The Mouth of the Lion, Kansas City 1998, s. 181-185.
      6. Tamże, s. 64-65.
      7. Tamże, s. 69.
      8. Ks. P. Scott, Bishop Antonio de Castro Mayer. R.I.P., „Angelus”, nr 14, lipiec 1991.
      9. M. Davies, Pope Paul VI – The World Pays Its Tribute, „Angelus”, nr 1, grudzień 1991-styczeń 1992, s. 9.
      10. D. A. White, op. cit., s. 90.
      11. Tamże, ss. 93, 163.
      12. Tamże, s. 91.
      13. Tamże, s. 95.
      14. Tamże, ss. 100-101.
      15. Tamże, s. 22.
      16. Tamże, s. 127.
      17. Deklaracja o wolności religijnej, [w:] Sobór Watykański II. Konstytucje, Dekrety, Deklaracje, Pallotinum 1967, s. 416.
      18. Tamże.
      19. D. A. White, op. cit., s. 147.
      20. Tamże.
      21. Tamże, ss. 148-149.
      22. Tamże, s. 156.
      23. Tamże, s. 157.
      24. Tamże, ss. 174-176.
      25. Tamże, s. 218.
      26. Tamże, ss. 221-222.
      27. Tamże, ss. 227-228.
      28. Tamże, s. 228.
      29. M. Davies, Saint Athanasius, s. 79.
      30. Ks F. A. Rifan, Pharaisaic Scandal!, „Angelus”, nr 7, lipiec 1988, s. 45.
      31. Abbé D. Le Roux, Peter, Lovest Thou Me?, Instauratio Press 1998, s. 154.
      32. Ks. F. A. Rifan, Bishop Antonio de Castro Mayer, s. 6.
      33. Tamże, s. 7.
      34. Ks. bp L. Rangel, Biskup dla Tradycji w diecezji Campos, Zawsze wierni nr 23, lipiec-sierpień 1998, s. 36-37.
      35. D.A. White, op. cit., s. 260.
      36. Letter of St. Athanasius to his Flock, [w:] Is Tradition Excommunicated?, Kansas City 1993, s. 116.
      37. Tamże.

      Źródło informacji: http://www.piusx.org.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 13:20
    • List otwarty do papieża Jana Pawła II

      abp Marceli Lefebvre, bp Antoni de Castro Mayer

      List otwarty do papieża Jana Pawła II

      Ojcze Święty!

      Pozwól nam przedstawić z synowską szczerością tych kilka refleksji. Sytuacja Kościoła od dwudziestu lat przypomina okupowane miasto. Z powodu samozniszczenia Kościoła tysiące księży i miliony wiernych żyją w zakłopotaniu i niepewności. Błędy zawarte w dokumentach Soboru Watykańskiego II, posoborowe reformy, a w szczególności reforma liturgiczna, błędne pojęcia rozpowszechniane przez oficjalne dokumenty oraz nadużycia władzy popełniane przez hierarchię szerzą wśród nich zamieszanie i niepokój. W tych bolesnych okolicznościach wielu traci wiarę, miłość słabnie, a idea jedności Kościoła w czasie i przestrzeni zanika.

      Jako biskupi Świętego Kościoła Katolickiego i następcy Apostołów jesteśmy głęboko poruszeni, widząc wszędzie tyle dusz zdezorientowanych, a jednak pragnących trwać przy wierze i moralności, zdefiniowanych oraz nauczanych zawsze i wszędzie przez Magisterium Kościoła. Nasze milczenie w takiej sytuacji oznaczałoby współuczestnictwo w złych uczynkach (2 J 11).

      Dlatego widząc, że wszystkie nasze osobiste wysiłki podejmowane od piętnastu lat spełzły na niczym, czujemy się w obowiązku interweniować publicznie u Waszej Świątobliwości. Błagamy, by Wasza Świątobliwość uciekł się do władzy Następcy św. Piotra umacniania braci w wierze (Łk 22, 32) przekazanej nam wiernie przez apostolską Tradycję. W tym celu pozwalamy sobie dołączyć do tego listu wykaz głównych błędów, będących przyczyną owej tragicznej sytuacji, które to błędy zostały już zresztą potępione przez poprzedników Waszej Świątobliwości.

      Oto lista, która jednak nie jest wyczerpująca:

      1. Latitudynarystyczna i ekumeniczna koncepcja Kościoła podzielonego w wierze, potępiona w szczególności przez Syllabus, nr 18 (DS Denzinger Schoenmetzer, Enchiridium Symbolorum et Declarationum, 2918);
      2. Kolegialna władza i demokratyczna orientacja Kościoła, potępione w szczególności przez Sobór Watykański I (DS 3055);
      3. Fałszywa koncepcja naturalnych praw człowieka jasno wyrażona w Deklaracji o wolności religijnej, potępiona w szczególności przez encykliki Quanta cura (Pius IX) i Libertas praestantissimum (Leon XIII);
      4. Błędna koncepcja władzy papieskiej (DS 3115);
      5. Protestancka koncepcja najświętszej ofiary Mszy św. oraz sakramentów, potępiona przez Sobór Trydencki (sesja XXII);
      6. I wreszcie, generalnie rzecz biorąc, swobodne rozprzestrzenianie herezji, czego znakiem jest zniesienie Świętego Oficjum.

      Dokumenty zawierające te błędy powodują tym głębszy ból i zamieszanie, że pochodzą ze szczytu hierarchii. Najbardziej poruszeni tą sytuacją są ci księża i wierni, którzy odznaczają się największym przywiązaniem do Kościoła, autorytetu Następcy św. Piotra i tradycyjnego Magisterium Kościoła.

      Ojcze Święty, choroba ta musi jak najszybciej zniknąć, gdyż trzoda rozprasza się, a owce idą za najemnikami. Ze względu na dobro Wiary i na zbawienie dusz zaklinamy Cię, byś na nowo głosił przeciwne tym błędom prawdy wiary, których Kościół Święty nauczał przez dwadzieścia wieków.

      Zwracamy się do Ciebie w tym samym duchu, w którym św. Paweł zwracał się ongiś do św. Piotra, czyniąc mu wyrzuty, że oddalił się od prawdy Ewangelii (Gal 2, 11-14). Jedynym jego celem była obrona wiary wiernych.

      Św. Robert Bellarmine twierdził, wyrażając ogólną zasadę moralną, że powinno się stawiać opór papieżowi, którego działalność jest szkodliwa dla dusz (De Rom. Pon. l. 2, c. 29).

      Wołamy zatem na alarm, by przyjść Waszej Świątobliwości na pomoc, wołamy, coraz gwałtowniej, z powodu błędów, by nie rzec herezji zawartych w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego, oraz z powodu ceremonii i przemówień z okazji pięćsetnej rocznicy urodzin Lutra. Miara się przebrała.

      Niech Bóg raczy dopomóc Waszej Świątobliwości. Zanosimy nieustanne nasze modlitwy w tej intencji do Najświętszej Maryi Panny. Niech Wasza Świątobliwość raczy przyjąć wyrazy naszego synowskiego oddania.

      Rio de Janerio,
      21 listopada 1983 r.
      Święto Ofiarowania N.M.Panny

      + Marcel Lefebvre
      CH-1908 Ecône, Szwajcaria

      + Antonio de Castro Mayer
      28100 Campos (RJ), Brazylia

      Źródło informacji: http://www.piusx.org.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 12:56
    • Jednak wolę Triduum, i w ogóle liturgię, w tradycyjnej formie. Oazowiczka

      Zdecydowanie bardziej ono właśnie podprowadza pod zdobycie kolejnych stopni jednoczenia z Chrytusem Cierpiącym, Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. To trudne, bo jednocześnie tradycyjna liturgia pełniej odkrywa grzeszność naszą.

      A piszę to z perspektywy nie-tradsa, osoby do niedawna znającej nową tylko liturgię. Ale po odkryciu tej starszej - polecam. Ona prowadzi tam, gdzie rodzą się rycerze nowej ewangelizacji! To jest liturgia Kościola, Jego przyszłości!

      Katja z forum rebelya.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 12:24
    • x. Ernest Jouin - Papiestwo i masoneria

      PAPIESTWO I MASONERIA

      KS. ERNEST JOUIN

      Papiestwo i masoneria to dwie potęgi działające na świecie, a każda z nich usiłuje nad nim zapanować. Rezultat toczącej się między nimi walki ma w obecnej chwili najwyższą doniosłość, gdyż stajemy nie tylko na rozstajnych drogach historii, lecz także wobec radykalnej transformacji samej ludzkości. Albo rzymski katolicyzm wyniesie nas znowu do poziomu cywilizacji chrześcijańskiej albo żydomasoneria ściągnie nas na ścieżkę barbarzyństwa i dekadenckiego pogaństwa. Cały świat balansuje między chrześcijaństwem a pogaństwem. 8 grudnia 1892 roku, papież Leon XIII napisał do włoskiej hierarchii: "Konieczne jest zwalczanie masonerii tym orężem boskiej wiary, którym w ubiegłych wiekach pokonano pogaństwo".

      Ponadto, zarówno papiestwo jak i żydomasoneria będąc w pełni świadome, że odgrywają tak diametralnie przeciwstawne role zakładają, iż musi to mieć wpływ na polityczną, ekonomiczną, intelektualną i religijną przyszłość poszczególnych osób jak również całych narodów. Jest to niezbitym faktem, czego najlepszym dowodem jest ich niesłabnący wzajemny antagonizm.

      Czymże jest tak naprawdę dzisiejsza żydomasoneria, jeśli nie skumulowaniem i aktywizacją wszystkich sił zła? Ta sekta ze swym potrójnym roszczeniem do bycia anty-kościołem (przeciw Kościołowi), anty-państwem (przeciw państwu) i anty-moralnością (przeciw tradycyjnej moralności) chlubi się tym, że nade wszystko i po wieczne czasy jest wrogiem katolickiego Kościoła; jedno z jej bojowych wezwań wypowiedział w 1822 roku Tigrotto, jeden z szefów Alta Vendita: "Katolicyzm musi zostać zniszczony na całym świecie". Tigrotto także w następujący sposób wyraził antykatolicki plan: "Spiskujmy tylko przeciw Rzymowi". Czyż nie wyraża tego w identyczny sposób niemieckie "Los Von Rom" albo angielskie: "No Popery"?

      Monseigneur Gay, któremu Sobór Watykański powierzył zadanie spisania "Memorandum o Tajnych Stowarzyszeniach" podał następującą zdumiewającą definicję masonerii: "Oczywiste jest, że generalnie rzecz biorąc, doktryna masonerii jest nie tylko herezją, czy nawet całokształtem wszystkich herezji, jakie znalazły w niej swoją przystań; jest faktem, że masoneria wykracza poza granice tego, co powszechnie przypisywane jest słowu «herezja», ponieważ przyznaje sobie swobodę dopuszczania się wszelkiego rodzaju oburzających aberracji. Masoneria to rzeczywiście otchłań wszystkich błędów, studnia zatracenia".

      Ta przepaść wszelkich błędów (abyssus errorum) słusznie jest porównywana do "studni przepaścistej" wspomnianej w Apokalipsie św. Jana (abyssus putei, IX, 1-3), której wyziewy zaćmiewają światło słońca i zatruwają powietrze. Jest to ta przeklęta sekta, której perwersję napiętnował papież Pius IX nazywając ją "synagogą szatana". Z powodu swego ogromnego rozprzestrzenienia oraz wyraźnie już zauważalnych w obecnej dobie konszachtach z międzynarodową żydowską finansjerą, masoneria rzeczywiście stała się "synagogą szatana". To ona dostarczała funduszów dla wywołania w Moskwie rosyjskiej rewolucji; eksportowała komunizm ze Wschodu na Zachód, przejęła przywództwo państw od ich rządów, kierownictwo różnych departamentów administracyjnych lub ministerstw, parlamentów i w konsekwencji, jest takim światowym mocarstwem, że każdemu wnikliwemu umysłowi wydaje się jak gdyby istniały dziś na ziemi tylko dwie wielkie potęgi, a mianowicie: żydomasoneria na usługach Światowego Żydostwa oraz Kościół w rękach następcy Piotra. Te dwie siły prowadzą wojnę, twarzą w twarz jak gdyby toczyły niekończący się pojedynek, co wyraźnie wyraża wyryte w kamieniu hasło masońskiego Wielkiego Wschodu i Najwyższej Rady Francji: "Walka tocząca się między katolicyzmem a masonerią to walka na śmierć i życie, nieustanna i bezlitosna" (Biuletyn Wielkiego Wschodu Francji, s. 183, 1892 oraz w memorandum Najwyższej Rady nr 85, strona 48).

      Widząc tak bojową, stanowczą linię działania, można pozytywnie stwierdzić, że żydomasoneria to jedyny w swoim rodzaju wróg Kościoła. Można ją dostrzec we wszystkich antykatolickich atakach na duchowieństwo lub świeckich prowadzonych albo przez masonów albo nawet przez katolików, których wiara osłabła czy to z powodu bojaźni, namiętności czy też interesowności.

      W swej encyklice Humanum genus, papież Leon XIII napisał: "Istnieją na świecie rozmaite sekty, które choć różnią się między sobą nazwą, obrzędami, formą, pochodzeniem, podobne są do siebie i zgadzają się ze sobą co do analogicznych celów i podstawowych zasad. W istocie zaś są one identyczne z wolnomularstwem, które jest dla wszystkich innych jakby centralnym punktem, z którego się wywodzą i do którego powracają...". Dalej, w liście z 8 grudnia 1892 roku skierowanym do Włochów, papież Leon XIII pisze: "Pamiętajmy, że chrześcijaństwo i masoneria są absolutnie nie do pogodzenia, do tego stopnia, że związanie się z jednym oznacza oddzielenie od drugiego. A zatem, demaskujmy masonerię jako wroga Boga, Kościoła i naszej Ojczyzny".

      W chwili obecnej (1930) faktem jest, że dwa państwa św. Augustyna, Państwo Dobra i Państwo Zła są rozłączne, każde usiłuje zapanować nad światem. Państwo Zła rządzone przez szatana nazywane jest żydomasonerią; uporczywie głosi wszystkim ludziom: katolikom, protestantom, prawosławnym, wolnomyślicielom, komunistom i poganom, praktycznie całemu światu, że: "Zwalczanie papiestwa jest społeczną potrzebą i niezmiennym obowiązkiem masonerii" (Międzynarodowy Kongres Masoński zorganizowany w 1904 roku w Brukseli, str. 132 sprawozdania). Państwo Dobra i Jezusa Chrystusa to katolicki Kościół; od ponad 19 wieków, zgodnie z nauczaniem rzymskiego Papieża powtarza światu swoje niezmienne credo: Wierzę w święty, katolicki i apostolski Kościół.

      Taki jest przedmiot mojego wykładu. Z ogólnego punktu widzenia jego rezultatem powinno być rzetelne docenienie wysiłków podejmowanych przez wielu papieży zajmujących się tematem masońskiej sekty już od momentu jej pierwszego pojawienia się w XVIII wieku. Ukazywali jej antyreligijną i aspołeczną działalność, jak również nieobyczajność oraz cele, które od samego początku zasługiwały na ekskomunikę. Ukazywali również jej niebywały rozrost prowadzący do sytuacji, którą już naszkicowałem, a mianowicie, dwoistość sił: sił zła skupiających się w żydomasonerii oraz sił dobra, zgrupowanych w jednej owczarni pod pastorałem jednego pasterza (przedstawiciela Jezusa Chrystusa), który od 1738 roku nieustannie ponawiał wezwanie do obrony Kościoła przeciw Jego śmiertelnemu wrogowi – nawet, jeśli w wielu przypadkach apel okazywał się nieskuteczny. Otoczeni przez getta i masońskie loże w toku walki, która przybrała ogólnoświatowe rozmiary, papieże stale powtarzali wezwania do obrony i wyraźnie wskazywali miejsce oraz obowiązek katolików; aż nazbyt często miejsce bywało opuszczane a obowiązek w haniebny sposób zdradzany. Jednakże nawet jeśli w naszych czasach świadczymy o straszliwym potwierdzeniu tych prawd, to konieczne jest by pamiętać, że były one ogłoszone przez wielu Papieży.

      Czytaj dalej

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 12:18
    • Św. Jan Chryzostom - Słowa przeciw Żydom

      Niechaj nikt nie żywi szacunku do synagogi z powodu świętych ksiąg, ale właśnie z ich powodu niechaj jej nienawidzi i brzydzi się nią, ponieważ żydzi obrażają świętych, nie wierząc ich słowom i ukazując ich winnymi największej niegodziwości. 

      Nie dziwcie się, że nazwałem żydów żałosnymi. Prawdziwie są oni żałosni i nieszczęśni, gdyż świadomie odwrócili się i odrzucili wielką ilość darów, które spłynęły na ich ręce z nieba. Zajaśniało im poranne Słońce prawdy - lecz oni odrzucili jego światłość i siedzą w ciemności, my zaś, którzy żyliśmy w ciemności, przyciągnęliśmy ku sobie światłość i wybawiliśmy się od mrocznego błądzenia. Oni byli gałązkami ze świętego korzenia, lecz odłamali się: my zaś nie należeliśmy do korzenia, lecz przynieśliśmy owoc pobożności. Oni …

      Czytaj dalej

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 11:53
    • Christus Vincit, Christus Regnat, Christus Imperat

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 11:45
    • „Islam ma inną duszę” – spojrzenie jezuity

      Autor poniższego tekstu, James V. Schall S. J., jest jezuitą, kaznodzieją, publicystą, a także profesorem filozofii politycznej na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie i jednym z najbardziej płodnych pisarzy wśród żyjących publicystów katolickich, podejmujących tematy politycznej filozofii i teologii. Poniższy tekst to zapis przemowy, którą wygłosił w lutym 2003 roku. Schall zastanawia się w niej nad spuścizną urodzonego we Francji mistrza angielskiej prozy Hillaire’a Belloca (1870-1953), dążąc zrozumienia wyzwań, które islam stawia, jego zdaniem, zachodniej cywilizacji i wierze chrześcijańskiej. Wypowiedź opublikowano w ukazującym się w Nowym Jorku od 1934 roku magazynie „Vital Speeches of the Day”(1 kwiecień 2003).

      Czytaj dalej

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 11:42
    • Biskup i egzorcysta Andrea Gemma o Medjugorje: "Absolutnie diaboliczne"

      WATYKAN – Mieszanina interesów ekonomicznych i diabolicznych, oraz domniemani wizjonerzy i ich współpracownicy bezpośrednio zaangażowani w zarobki związane z najwyższym napływem pielgrzymów i gości w tym rejonie. I diabeł zadowolony z zasiania niezgody pomiędzy wiernymi najbardziej przkonanymi o autentyczności objawień w Medjugorje i Kościołem, który od początku był sceptyczny wobec tego, co kilkakrotnie nazwał [ustami] następujących po sobie biskupów Mostaru jako "wielkie oszustwo". Monsignor Andrea Gemma, biskup – emeryt Isernia-Venafro, jeden z największych żyjących egzorcystów, nie przebiera w słowach: w Medjugorje do tej pory pojawiły się raczej rzeki pieniędzy niż Najświętsza Dziewica. Poważne oskarżenie, które ukazuje nie tylko odwagę, ale i moralną i duchową postawę duchownego, który zgodził się odpowiedzieć na pytania Petrusa związane z tak trudnym zagadnieniem.

      Zatem, Ekscelencjo, jak zdefiniować Medjugorje?

      - Jest to fenomen całkowicie diabelski, wokół którego obraca się wiele podziemnych interesów. Święta Matka Kościół, która jako jedyna może się wypowiadać, ogłosiła już ustami biskupa Mostaru publicznie i oficjalnie, że Madonna nigdy nie objawiła się w Medjugorje i że ta cała blaga to dzieło demona.

      Mówi Ekscelencja o ‘podziemnych interesach’… jakich?

      - Mowię tu o ‘oborniku diabła’, czyli o pieniądzach, bo o czym jeszcze? W Medjugorje wszystko obraca sie wokół pieniędzy: pielgrzymki, wynajmowanie domków, sprzedaż świecidełek. Wykorzystując dobrą wiarę tych biednych dusz, ktore udają sią tam myśląc że spotkają Madonnę, fałszywi wizjonerzy ustawili się finansowo, wzbogacili się i prowadzą wygodne życie. Wystarczy pomyśleć, jeden z nich organizuje [pielgrzymki] bezpośrednio z Ameryki, z bezpośrednim zyskiem ekonomicznym, dziesiątki pielgrzymek rocznie. Nie wydają mi się oni bezinteresownymi osobami. Zatem na spółkę z tymi, którzy wspierają to hałasliwe oszustwo, niewatpliwie mają oni wszelkie powody ku temu, aby przekonywać ludzi o tym, że widzą Dziewicę Maryję i rozmawiają z Nią.

      Monsignor Gemma, czy jest to wasz ostateczny osąd?

      - Czy może byc inaczej? Te osoby, które twierdzą że mają kontakt z Matką Bożą, ale w rzeczywistości sa inspirowani tylko i wyłacznie przez szatana, tworzą zgiełk i zamieszanie pomiędzy wiernymi z całkowicie godnych potępienia pobudek i zysków. Proszę pomyśleć również o nieposłuszeństwie, które podsycają w Kościele: ich duchowy przewodnik, brat franciszkański wydalony z zakonu i zawieszony a divinis, nadal sprawuje sakramenty bezprawnie. I wielu księży z całego świata, pomimo wyraźnego zakazu Stolicy Apostolskiej, nadal organizuje pielgrzymki do Medjugorje lub bierze w nich udział. To jest skandal! Proszę zobaczyć dlaczego mówię o mieszaninie interesów, osobistych i diabelskich; kieszonkowe fałszywych wizjonerów i ich pomocników, oraz [to, że] diabeł powoduje niezgodę pomiędzy wiernymi i Kościołem. Najbardziej uparci wierni nie sluchają Kościola, który, powtarzam, od początku ostrzegał przed groźbą objawień Medjugorje.

      - A jeśli domniemami wizjonerzy rzeczywiście widzieli Matkę Bozą?

      W rzeczywistości widzieliby szatana w jednym z jego przebrań. Ponieważ w interesie szatana leży podział w Kościele, przeciwstawianie sobie obecnych ‘zwolenników; i ‘przeciwników’ Medjugorje. I to nie jest nic nowego: sam św. Paweł twierdzi, ze diabeł może się objawiać jako Anioł Swiatła i że może przybierać rożne wcielenia. Zrobił tak, na przyklad, ze św. Gemma Galgani. Ale poza swoimi parodiami Zły już zadziałał i mogę Pana zapewnić że to on inspiruje fałszywych wizjonerów od początku przez ułudę łatwych pieniędzy.

      - Wasza Ekscelencja naprawdę nie lubi tych wizjonerów…

      Litości! Wystarczy popatrzeć na to jak oni się prowadzą: są nieposłuszni Kościołowi. Powinni byli przejść na emeryturę i zacząć prywatne życie, ale zamiast tego nadal propagują swoje kłamstwa z powodu zysku, zatem grają w szatańską grę! Moje myśli natychmiast kierują się do św. Bernadetty, wizjonerki z Lourdes: to łagodne stworzenie chciało zostawić swoje własne życie i wybrać habit zakonny aby służyć Panu. Zamiast tego oszuści z Medjugorje nadal prowadzą wygodne życie w świecie, nie okazując żadnego rodzaju miłości ani Bogu ani Kościołowi.

      - Zwolennicy Medjugorje naciskają, że Stolica Apostolska nigdy nie wyraziła się na ten temat.

      To kolejne kłamstwo! Jak wskazałem wcześniej Watykan zabronił pielgrzymek księżom do tego miejsca i przemówił już ustami dwóch następujących po sobie biskupów Mostaru na przetrzeni tych lat, Monsignora Zanica i Monsignora Perica, z którymi rozmawiałem osobiście i którzy zawsze dzielili się ze mną swoimi wątpliwościami. Proszę zobaczyć, ani w przypadku Fatimy ani Lourdes Stolica Apostolska nie wyraziła się bezpośrednio na temat objawień maryjnych. Dlaczego zatem miałaby zrobić wyjątek w tym przypadku? Prawda jest taka, że kiedy przemawia biskup Mostaru to przemawia Kościół Chrystusa, i to jego, który przemawia mocą autorytetu powierzonego mu przez Watykan (Stolicę Apostolską), należy słuchać. A zatem Stolica Apostolska zawsze wyrażała swoją opinię słowami biskupa Mostaru pokazując, że Medjugorje to diabelskie oszustwo. Ale powiem coś Panu jeszcze. Zobaczy Pan, że wkrótce Watykan zainterweniuje z czymś wybuchowym żeby zdemaskować raz na zawsze kto stoi za tym oszustwem.

      - Ci sami zwolennicy wskazują, że w Medjugorje co roku odnotowuje się rekordową ilość nawróceń i cudów...

      To wypaczenie. Poza tym, kto liczy te wszystkie nawrócenia? Proszę zrozumieć, jeśli ktoś się nawraca to dzieje się tak dlatego, że ma pewne predyspozycje ku temu, ponieważ potrafi patrzeć wgłąb, ponieważ wie jak przyjąć dar Ducha. Miejsce w którym ma miejsce nawrócenie to sprawa względna. Pomyślmy o św. Pawle: nawrócił się na drodze. Co zatem powinniśmy czynić? Czy mamy wsyscy wyjść na drogi I czekać na nawrócenie? Co do cudów to opowiem Panu osobistą anegdotę. Zawdzięczam wstawiennictwu Matki Bożej Różańcowej z Pompei cudowne uzdrowienie kogoś z mojej rodziny, a mimo to nie zdarzyło się, żeby Matka Boża objawiła mi się w Pompei. Aby uwieryć, być uleczonym wewnętrznie lub zewnętrznie, wcale nie znaczy że Maryja musi się objawić.

      - Zna Wasza Ekscelencja opinię Ojca Świętego Benedykta XVI o Medjogorje?

      Ograniczę się do podkreślenia faktu, iż to on, jako Prefekt Kongregacji Nauki Wiary, wydał dwie oficjalne noty nieprzychylne Medjugorje, jak ta zakazująca księżom i osobom duchownym udawania się tam na pielgrzymki. On to uczynił...

      - Z drugiej strony mówi się, że Jan Paweł II był przekonany o dobrym charakterze objawień.

      Zupełnie nieudowodniona bajka. Podkreślam, że osobiste opinie są tylko nimi i w żaden sposób nie reprezentują aktu magisterium.

      Tłumaczył Fides

      Źródło informacji: http://www.traditia.fora.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2011 11:29
  • niedziela, 24 kwietnia 2011
    • Chrystus Zmartwychwstał Alleluja!. Prawdziwie Zmartwychwstał Alleluja!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 kwietnia 2011 12:07
    • Stanisław Michalkiewicz - Herezji nikt nie zji

      Zbliża się Wielkanoc, a wraz z nią – trudny moment dla dialogu z judaizmem. Chodzi oczywiście o ewangeliczny opis, jak to żołnierze pełniący straż przy grobie Jezusa zameldowali arcykapłanom, co widzieli – że mianowicie Jezus powstał z grobu. Że arcykapłani „po naradzie” – w następstwie której musieli podjąć decyzję o skomponowaniu fałszywej wersji wydarzeń, podobnej do konfabulacji tajnych współpracowników, co to „bez swojej wiedzy i zgody” – no i żeby dać żołnierzom „sporo pieniędzy”, zobowiązując ich jednocześnie do rozgłaszania wersji o błędzie pilo… to jest pardon – oczywiście o wykradzeniu zwłok Jezusa przez uczniów. I tak rozeszła się ta wieść między Żydami – powiada natchniony ewangelista – i trwa do dnia dzisiejszego. Ewangelista taktownie nie dodaje, że na tej właśnie „wieści” opiera się judaizm, który w przeciwny razie nie miałby racji bytu – ale taki wniosek każdy może sobie wyciągnąć i bez tego.

      Strzeżcie się kwasu faryzeuszów” – przestrzegał swoich uczniów Pan Jezus – ale następcy apostołów, angażując się w dialog z judaizmem, najwyraźniej musieli tę przestrogę zlekceważyć. Dialog bowiem ma swoje wymagania; przede wszystkim elementarna uprzejmość wobec partnera nakazuje powstrzymanie się przed otwartym powiedzeniem mu prawdy. No a skoro nie można powiedzieć mu prawdy, to siłą rzeczy trzeba wymyślić jakąś możliwą przezeń do przyjęcia wersję od prawdy odbiegającą. Krótko mówiąc – zanim jeszcze dialog się rozwinie – już trzeba skapitulować. I wychodząc naprzeciw potrzebie dialogu postępowi teologowie, jeden przez drugiego zalewają zdumioną publiczność napuszonym bełkotem, z którego wyłania się jednak wyraźny przekaz: Zmartwychwstanie nie było wydarzeniem historycznym. Oto co – przezornie powołując się na Obertheologa Hansa Kunga – pisał przed dwoma laty na ten temat Główny Teolog michnikowszczyzny Jan Turnau: „Zmartwychwstanie nie było faktem historycznym”. Czym zatem było? Było „wydarzeniem rzeczywistym”. Czym różni się „wydarzenie rzeczywiste” od „faktu historycznego”? W tym miejscu Obertheolog zaczyna bełkotać, że „wskrzeszenie nie jest aktem czasowo-przestrzennym. Nie oznacza cudu łamiącego prawa natury, stwierdzalnego w obrębie świata (…) Wydarzenie zatem niehistoryczne, a przecież rzeczywiste. (…) Chodzi o akcję realną, ale tylko dla kogoś, kto chce być nie tylko neutralnym obserwatorem, ale kto z wiarą się w nią angażuje”.

      No proszę! Zmartwychwstanie nie jest aktem „czasowo-przestrzennym”? To co w takim razie oznaczają opowieści, że Zmartwychwstanie nastąpiło w grobie, który przecież znajdował się w bardzo konkretnym punkcie przestrzeni – no i „trzeciego dnia” – a więc w ściśle określonym momencie czasowym? I jakże tu uzależniać „realność akcji” od zaangażowania „z wiarą”, skoro rzymscy żołnierze byli jak najbardziej „neutralnymi obserwatorami”, zaś arcykapłani – obserwatorami zaangażowanymi wprawdzie w „wiarą” – ale przecież perwersyjną. Nie kwestionowali bowiem meldunku żołnierzy, nie oskarżyli ich o halucynacje po pijanemu. Przeciwnie – natychmiast przyjęli ich relację do wiadomości, jako rzeczywistą, a więc – „stwierdzalną w obrębie świata” – ale „po naradzie” postanowili ten „fakt historyczny” ukryć w powodzi plotek mających pozory prawdopodobieństwa. Na tym właśnie polegają akcje dezinformacyjne również i dzisiaj – i pseudonaukowa wersja szerzona za pośrednictwem funkcjonariuszy żydowskiej gazety dla Polaków rzuconych na odcinek religijny, jest takiej akcji znakomitym, żeby nie powiedzieć – wzorcowym przykładem.

      Nietrudno się też domyślić jaki cel jej przyświeca; oto stopniowo („nie płoszmy ptaszka…”) zmodyfikować pojmowanie jednej z podstawowych prawd wiary chrześcijańskiej w taki sposób, by zlikwidować jej sprzeczność z dezinformacyjną wersją leżącą u podstaw judaizmu. Krótko mówiąc – ukrytym celem „dialogu” jest sytuacja, w której wersja wymyślona przez arcykapłanów stanie się prawomocna również wśród chrześcijan. Czy jednak będzie to nadal jeszcze chrześcijaństwo, czy tylko „grób pobielany”, w którym zagnieździ się „plemię żmijowe”? Po stokroć miał rację cytowany przez ks. Waleriana Meysztowicza („Poszło z dymem”) ks. Jan Uszyłło, kiedy mówił do alumnów wileńskiego seminarium: „nie po to was uczą teologii, byście myśleli, że wiecie o Panu Bogu więcej niż żebraczka pod kościołem, ale po to, byście nie próbowali wymyślać nowych herezji”. Ale jakże tu nie wymyślać nowych herezji, kiedy każda taka – a już specjalnie wychodząca naprzeciw wymaganiom „dialogu” – za sprawą nieprzyjaciół wiary Chrystusowej przynosi autorowi rozgłos, sławę i splendory?

      I kiedy będziemy sobie niespiesznie rozważać te wszystkie rzeczy w gronie rodzinnym, również przy wódeczce i zakąsce („ukrajemy szyneczki, umaczamy w chrzanie; jakżeś dobrze uczynił, żeś zmartwychwstał, Panie”) – bo czyż nie lepiej snuć takie rozważania, niźli zajmować się egzegezą zapienionego w ataku politycznej wścieklizny bełkotu byłego prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju, właśnie wysyłanego do Tunezji gwoli znalezienia jakiegoś tamtejszego „Bolka”, żeby Francuzi mogli wystrugać sobie z niego tubylczego prezydenta? – do laski pana marszałka Grzegorza Schetyny trafi projekt ustawy penalizujący „mowę nienawiści” nie tylko ze względu na „narodowość, rasę i wyznanie lub bezwyznaniowość”, ale również – „orientację seksualną” i „tożsamość płciową”. Niezależnie od tego, że na naszych oczach aktywność płomiennych bojowników o sprawiedliwość społeczną, z rejonu serc gorejących przenosi się poniżej pępka („wyżej kolan, niżej pępka rośnie sobie czarna kępka”) – widać wyraźnie, jak szybko postępuje tworzenie narzędzi terroru. Przecież potomstwu ubowców sodomici są obojętni, niczym zeszłoroczny śnieg – nawet jeśli na tym etapie awansowani zostali na proletariat zastępczy – bo tak naprawdę stanowią tylko pretekst do przykręcania śruby w ramach przywracania totalniactwa po okresie pieriedyszki. Niedawno pan prokurator Seremet nakazał swoim podwładnym „poważne” traktowanie przestępstw na tle antysemickim – a SLD pragnie to rozszerzyć również na tło sodomickie. Okazuje się, że wcale nie Żydzi i cykliści, tylko pod szczególną ochroną prawa znajdą się Żydzi i sodomici. Czyżby nowa mutacja żydokomuny?

      Stanisław Michalkiewicz

      Felieton   tygodnik „Najwyższy Czas!”   22 kwietnia 2011

      Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 kwietnia 2011 11:59
    • Film „ Good Friday”. Tak naprawdę wyglądała męka Jezusa

      W tysiącach kościołów w USA będzie pokazywany film „ Good Friday”. Dzięki obrazowi widzowie mają dowiedzieć się jak naprawdę wyglądała męka Jezusa. Film zawiera bardzo obrazowe sceny tortur Chrystusa.


      Obraz został wyprodukowany przez kościół Mars Hill. Według jego pasterzy obejrzy go ok. 400 tysięcy ludzi. Już ponad 5 tysięcy kościołów ściągnęło 30 minutowy film z sieci.  Obraz dostępny jest na stronie kościoła whokilledgod.com, gdzie jednak znajduje się ostrzeżenie, że film zawiera sceny, które mogą oglądać tylko dzieci mające więcej niż 10 lat. Nawet w trailerze filmu widzimy zmasakrowane ciało Jezusa. – Film jest krwawy ponieważ wydarzenia w Wielki Piątek były krwawe- wyjaśnia Nick Bogardus z kościoła Mars Hill.  – Opowiada on o zamordowaniu Syna Bożego, Jezusa Chrystusa- dodaje.

      Film został nakręcony na planie w  Universal Studios, gdzie zrobiono „Spartacusa”. W produkcji obrazu partycypowali profesjonaliści z Hollywood. Na „liście płac” znajdują się osoby pracujące przy serialu „24 godziny”, „ Pasji” Mela Gibsona czy „To nie jest kraj dla starych ludzi” braci Coen.

      - Pamiętajcie o brutalnej śmierci Jezusa. On krwawił za Was. On zawisł na drzewie za Was. – napisał na Twitterze pastor Mark Driscoll

      Ł.A/ The Christian Post

      Źródło informacji: FRONDA.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rzymski_katolik
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 kwietnia 2011 11:56

Kalendarz

Grudzień 2014

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Msza trydencka w Polsce

BAZA DOKUMENTÓW PAPIESKICH

Toplista Tradycji